„Nie wszędzie podłączanie mikroinstalacji wygląda tak tragicznie”

„Nie wszędzie podłączanie mikroinstalacji wygląda tak tragicznie”
materiał inwestora

Wśród wielu skarg wpływających do naszej redakcji od prosumentów zawiedzionych współpracą z zakładami energetycznymi w zakresie przyłączenia ich mikroinstalacji do sieci otrzymaliśmy też opinię pozytywną, w której jeden z pierwszych prosumentów w Polsce południowo-wschodniej chwali lokalny zakład energetyczny za sprawne wykonanie przyłączenia.

Pan Cezary zainteresował się możliwością montażu mikroinstalacji fotowoltaicznej na dachu swojego domu w 2012 r., po przygotowaniu przez Ministerstwo Gospodarki pierwszego projektu ustawy o OZE i zaproponowaniu w nim korzystnych stawek za sprzedaż energii z małych instalacji fotowoltaicznych.

Mimo, że tamten projekt ustawy ostatecznie nie wszedł w życie, a w międzyczasie wprowadzono do niego zmiany niekorzystne z punktu widzenia przyszłych prosumentów, nasz czytelnik nie zraził się do planowanej inwestycji, zdobył wiedzę jak skonfigurować planowaną mikroinstalację PV i ostatecznie ją zbudował.

REKLAMA

Do wykonania domowego systemu fotowoltaicznego o mocy 6,63 kWp Pan Cezary wykorzystał 26 monokrystalicznych paneli fotowoltaicznych marki Yingli, każdy o mocy 255 Wp oraz inwerter SMA SB 50000TL-21. Cena paneli i inwertera z dostawą z Czech do Polski zamknęła się w kwocie 23 tys. zł. Pozostałe elementy instalacji PV zostały zakupione w naszym kraju.

– Przewymiarowanie mocy paneli względem inwertera jest graniczne, ale biorąc pod uwagę aging i degradację paneli w czasie, specjaliści z SMA uznali mój projekt za poprawny. Montaż zrealizowałem przy pomocy aluminiowego ceownika 40X50X5 i elementów ze stali nierdzewnej (systemowe wkręty dwugwintowe z uszczelnieniem do blachodachówki, śruby i nakrętki metryczne). Dodatkowo zastosowałem rozłącznik krzywkowy, zabezpieczenie nadprądowe, zabezpieczenie przeciwprzetężeniowe i później, w marcu 2014 r., dołożyłem przekaźnik prądowy do podgrzewania CWU grzałką elektryczną – informuje nasz czytelnik.

Zakupiony sprzęt czekał jednak w garażu – od września 2012 r. – na zmiany w prawie. Ostatecznie Pan Cezary zdecydował się na montaż mikroinstalacji PV rok później, po wejściu w życie tzw. małego trójpaku, czyli nowelizacji Prawa energetycznego wprowadzającej ułatwienia przy inwestycjach w domowe mikroinstalacje OZE.

Wprowadzenie w życie małego trójpaku we wrześniu 2013 r. umożliwiło przyłączenie do sieci domowych mikroinstalacji OZE tylko na podstawie zgłoszenia, przy czym koszt przyłączenia miał ponosić nie jak dotychczas inwestor, ale zakład energetyczny.

Miesiąc po wejściu w życie małego trójpaku nasz czytelnik zgłosił chęć przyłączenia swojej mikroinstalacji do lokalnego zakładu energetycznego PGE Stalowa Wola. Mimo, że wielu pierwszych prosumentów, którzy w tym samym czasie zgłaszali przyłączenie mikroinstalacji do sieci, spotykało się z barierami i odmowami zakładów energetycznych, które nie były przygotowane na nowe przepisy, w przypadku Pana Cezarego większych problemów z przyłączeniem nie było.

REKLAMA

– Małe zachwianie dotyczyło tylko wymogu związanego z certyfikowanymi instalatorami, ale z Ministerstwa Gospodarki dostałem informację o jego fakultatywności, którą zaakceptowało PGE. Potem już tylko wizyta decydentów w miejscu instalacji i ich duże zainteresowanie – w końcu to jedna z pierwszych prosumenckich mikroinstalacji w południowo-wschodniej Polsce – podpisanie umów – oddzielnie na dystrybucje i sprzedaż, montaż licznika dwukierunkowego (PGE) i 7 listopada 2013 r. start z produkcją – informuje nasz czytelnik i dodaje – Byłem zaskoczony, że wszystko załatwiłem w jeden miesiąc, bez problemów. Współczułem prosumentom, którzy muszą dostarczać coraz to nowe dokumenty, bo któryś z urzędników nie ma pojęcia o małym trójpaku lub celowo blokuje przyłączenie. Od tej pory na moje konto spływają niewielkie kwoty za energię, której nie jestem w stanie zużyć na własne potrzeby.

Jakie praktyczne rady daje nasz czytelnik osobom zainteresowanym montażem domowych systemów fotowoltaicznych?

– Dwa rzędy paneli połączyłem w dwa symetryczne stringi (2X13), gdyż nie ma efektu zacienienia. Orientacja paneli nie jest idealna. Nachylenie paneli wynosi 25 st., a kąt od Południa +30 st. Przyznam, że projektując dom nie przewidywałem, że wybuduję mikroinstalację PV. Teraz zmieniłbym nachylenie połaci dachowej.

W marcu 2014 roku P. Cezary wykonał dodatkowy obwód umożliwiający wykorzystanie energii produkowanej przez system fotowoltaiczny do ogrzewania CWU.

– Ma to szczególne uzasadnienie w godzinach porannych, gdy tradycyjny solar jeszcze nie podgrzewa wody – a nie chcę, by zrobił to piec gazowy. Realizacja jest banalnie prosta: przekaźnik prądowy, zabezpieczenie nadprądowe i grzałka 1500W. Moment załączenia grzałki ustawiany jest potencjometrycznie na przekaźniku w zakresie od 0 do 5000 W – informuje nasz czytelnik i dodaje – Nie pracujemy z żoną na etatach, wiec spędzamy dużo czasu w domu. Pozwala nam to na kontrolę pogody i załączanie urządzeń we właściwych momentach. W kwietniu, maju i czerwcu udało nam się osiągnąć udział energii z PV w zużyciu całkowitym domu na poziomie 70 %. Dodatkowo, dzięki podgrzewaniu CWU grzałką elektryczną, oczekuję oszczędności ponad 100 m3 gazu rocznie, co powinno przełożyć się na 250 zł. Nie jestem zadowolony z poziomu konsumpcji energii PV na użytek własny i cały czas pracuję by go zwiększyć. Jak pokazują doświadczenia innych prosumentów można to osiągnąć – informuje nas Pan Cezary i szacuje, że przy obowiązujących w tej chwili przepisach, zakładając stałe ceny energii i gazu, zwrot inwestycji powinien nastąpić za 13 lat.

– Dom zużywa rocznie około 3600 kWh, fotowoltaika produkuje około 6000 kWh, z czego zużycie własne wynosi 2000 kWh. Czyli do sieci oddaję 4000 kWh za 580 zł, a na produkcji dla siebie zaoszczędzam 2000 kWh x 0,60 zł, czyli około 1200 zł. Dochodzą oszczędność na gazie przy podgrzewaniu CWU grzałką elektryczną, co daje około 250 zł. Razem mam 2030 zł, co daje stopę zwrotu niewiele ponad 13 lat – ocenia Pan Cezary.

– Moja inwestycja oparta jest na analizie ekonomicznej i mimo, że została zapoczątkowana perspektywą taryf gwarantowanych, broni się również w aktualnym systemie wsparcia. Każdy wzrost cen gazu, energii elektrycznej czy zmiana sposobu rozliczenia energii z operatorem sieci  skróci okres zwrotu inwestycji. Obecnie pracuję nad modyfikacją grzałki CWU i wykorzystaniem energii dwutaryfowej, która w połączeniu z PV pozwoliłby na całkowitą rezygnację z gazu do celów podgrzewania CWU. Efektem tego rozwiązania powinno być skrócenie okresu zwrotu instalacji do 9 lat w aktualnych warunkach prawnych – podsumowuje nasz czytelnik.

Czytaj również: Mikroinstalacja PV w pomorskim. Przyłączanie do sieci trwało 7 miesięcy

gramwzielone.pl