"Potrzeba reelektryfikacji Polski, ale tym razem źródła wytwarzania mają być w rękach Polaków – nie korporacji"

"Potrzeba reelektryfikacji Polski, ale tym razem źródła wytwarzania mają być w rękach Polaków - nie korporacji"
Jacek Najder. Foto: Sunny Horizon

{więcej}- Minister gospodarki Janusz Piechociński już od dawna gubi się w sprzecznych komunikatach, zagubił się na dobre – mówi Jacek Najder, poseł „Twojego Ruchu” i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych w wywiadzie przeprowadzonym przez Sunny Horizon.

Klub poselski Twój Ruch złożył w sejmie projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii. Poseł Jacek Najder jest współautorem oraz sprawozdawcą tego projektu. Na początek proszę o komentarz do projektu uchwały w sprawie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, którą rząd przyjął w tym tygodniu?

Jacek Najder: – To świetna inicjatywa, aby „Polska Atomem stała”, tylko zastanawiam się, dlaczego rząd ogranicza się w planach tylko do jednej elektrowni. Przecież na tym samym poziomie abstrakcji można założyć plan budowy elektrowni jądrowej w każdej gminie albo chociaż w miastach wojewódzkich. Pomysł ze Związku Radzieckiego, aby każde duże miasto było „atom gorad” a w polskich warunkach ” Atom min.Grad”. A na poważnie to według mnie Polski nie stać ani finansowo, ani nie opłaca się to ekonomiczne, by brać te pomysły na poważnie.

REKLAMA

Całe środowisko skupione wokół odnawialnych źródeł energii jest przede wszystkim poruszone stopniem manipulacji, a niekiedy wręcz zwykłych kłamstw powielanych na temat odnawialnych źródeł energii. Szczególnie,  że według różnych badań kilkadziesiąt procent Polaków jest za oszczędzaniem energii i produkowaniem jej w czysty, ekologiczny sposób. 

– Absolutnie mnie to nie dziwi. Dramatyczny poziom agresji, jaki w moim odczuciu reprezentuje premier Tusk w stosunku do odnawialnych źródeł energii przekłada się na język całego rządu. Polacy chcą mieć energię z odnawialnych źródeł energii, zaś rząd myśli jak nie dać Polakom na tym zarobić. Każdy chyba wie, że panele fotowoltaiczne to czyste źródło energii, a wiatraki nie powodują bezpłodności. Potrzeba jest masowej prosumenckiej re-elektryfikacji Polski, ale tym razem źródła wytwarzania mają być w rękach Polaków – nie zaś korporacji. To właśnie demokracja energetyczna i społeczeństwo XXI wieku.

Już od ponad 6 lat oczekujemy na ustawę regulującą całą sferę OZE. Tzw. projekt „Pawlakowy” rozpalił nadzieję na nowe miejsca pracy, na tysiące inwestycji. Czy jest jakaś szansa na porozumienie z potężnym lobby energetyczno-węglowym?

– Nie nie nie. Bo do tanga trzeba dwojga – tak jak do pokoju po wojnie dobrej woli wszystkich stron. W tej sytuacji stara energetyka węglowa musi przegrać wojnę. A rząd w tej nierównej walce stoi po stronie mocniejszych niestety. Zakładam że koalicja PO-PSL kieruje się czymś więcej niż tylko kto da im więcej na kampanię wyborczą, chociaż ja tego nie widzę.

REKLAMA

Jak bardzo i czym różni się projekt Twojego Ruchu od ostatniej wersji rządowej, nazywanej w branży OZE „projektem o współspalaniu”?

– Przede wszystkim chcemy uzdrowić rynek zielonych certyfikatów, a nie go likwidować. Propozycja rządu, aby wprowadzać licytacje jest według mnie błędem. To nie są licytacje jawne i transparentne, tylko konkurs ofert czy też przetarg. Ja nie chce przetargów na OZE, bo mogą one wypalić tak jak autostrady.  Energetyki nie można uchwalić „przejezdną” tak jak rząd zrobił z autostradami. Energetyka albo działa albo nie. W projekcie Twojego Ruch nie ma załącznika, ile pieniędzy ma dostać poszczególna technologia. Nie chcemy, aby wojna o pieniądze była argumentem do odrzucenia projektu.

Z kim Twój Ruch rozmawia w sejmie na temat projektu ustawy?

– Możemy rozmawiać z każdym, kto nie chce zdewastować energetyki. Energia nie ma poglądów politycznych i barw partyjnych. Chodzi o dobro Polaków.

W grudniu 2012 r. klub poselski SLD złożył również projekt w sprawie OZE, niestety z nie wiadomo jakich przyczyn został przez nich w 2013 r. wycofany, a również minister gospodarki  Janusz Piechociński wysyła mnóstwo sprzecznych komunikatów. 

– Nie wiem dlaczego SLD wycofał się z tego projektu. Na szczęście nie jestem członkiem SLD. Co się zaś tyczy „Pierwszego Grzybiarza RP” jak mawia się o Panu ministrze gospodarki Januszu Piechocińskim, to ja już od dawna gubię się w jego sprzecznych komunikatach jak z resztą reszta Polaków, a według mnie nie wyłączając w tym samego ministra Piechocińskiego. On się chyba zgubił na dobre.

Wywiad przeprowadził Sunny Horizon.