Dystrybutorzy energii podwyżki jej cen często uzasadniają kosztami wynikającymi z konieczności zakupu energii ze źródeł odnawialnych. Z tą retoryką polemizuje Michał Ćwil, dyrektor wykonawczy PIGEO.
- Wiele spółek obrotu energią wykorzystuje zielone certyfikaty do usprawiedliwienia swojej wewnętrznej polityki cenowej. Odbiorcy końcowi, nader często, otrzymują informację o przyczynach wzrostu cen energii elektrycznej. Dla większej części społeczeństwa, mniej zorientowanej w uwarunkowaniach rozwoju rynku energii, podana w sposób lakoniczny informacja niesłusznie utwierdza ich w przekonaniu, że to OZE są jedynym przyczynkiem wzrostu cen za energię - pisze Michał Ćwil.
W opinii CEO Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej, wpływ kosztów wynikających z obowiązku zakupu energii produkowanej ze źródeł odnawialnych po preferencyjnych cenach, do których dolicza się tzw. świadectwa pochodzenia (ok. 270 PLN/MWh), na cenę energii dla odbiorców końcowych w ubiegłym roku wyniósł 0,53 gr/kWh, a w tym roku jest to ok. 0,07 grosza na kilowatogodzinę.
Jak zauważa dyrektor wykonawczy PIGEO, w tym i przyszłym roku - ze względu na utrzymanie obowiązku zakupu OZE na poziomie 10,4% - energetyka odnawialna nie powinna mieć praktycznie żadnego wpływu na podwyżki cen energii.
- (...) rok 2011 to pierwszy rok, w którym nie zwiększa się zakres obowiązku dla podmiotów zobligowanych do zakupu zielonych certyfikatów. Dlatego system wsparcia energii OZE nie powinien w Polsce przynieść wzrostu cen energii dla odbiorców końcowych w roku 2011 o więcej niż inflacja certyfikatów (właściwie opłaty zastępczej). W dyskusji tej pomija się fakt, że gwarantowana cena energii z OZE w obecnym roku spadła w porównaniu do cen z roku poprzedniego o 1,89 zł za MWh - przekonuje Michał Ćwil.
Czytaj wywiad udzielony portalowi Gramwzielone.pl przez Michała Ćwila, dyrektora generalnego PIGEO: Feed-in tariffs daje gwarancje inwestorom
Filmy | 2012-05-07
Filmy | 2012-04-30
Filmy | 2012-04-20
Filmy | 2012-04-20
Filmy | 2012-03-22
Komentarze