IEEFA: OZE są dla PGE o wiele bezpieczniejszą opcją niż węgiel

IEEFA: OZE są dla PGE o wiele bezpieczniejszą opcją niż węgiel
Fot. PGE

Nowe przepisy dotyczące zanieczyszczeń powietrza w powiązaniu z rosnącymi cenami emisji dwutlenku węgla stawiają największą polską spółkę energetyczną PGE w obliczu poważnego finansowego ryzyka, jeżeli spółka ta będzie dalej realizować strategię rozwoju opartą głównie na węglu czytamy w wydanym wczoraj raporcie amerykańskiego Instytutu Ekonomii Energii i Analiz Finansowych.

Według Instytutu Ekonomii Energii i Analiz Finansowych (IEEFA), think-tanku wspieranego m.in. przez Fundację Rockefellera, w interesie największego polskiego, państwowego koncernu energetycznego jest strategiczne przejście w kierunku portfela bazującego na odnawialnych źródłach energii.

Jeżeli PGE będzie utrzymywać swoją zależność od węgla, koszt netto takiej strategii może być miliardy euro wyższy niż w sytuacji szybkiego przejścia na energię ze źródeł odnawialnych. Nowoczesna strategia energetyczna oparta na oze byłaby znacznie rozsądniejsza – stwierdza Gerard Wynn, konsultant finansowy IEEFA i współautor raportu.

REKLAMA

Amerykański instytut podkreśla, że ponad 90 proc. energii wytwarzanej przez PGE pochodzi z węgla, dlatego zaostrzone unijne normy dotyczące emisji zanieczyszczeń do atmosfery uderzą w spółkę ze szczególną siłą. Prawdopodobnie żadna inna europejska spółka energetyczna nie odczuje nowych przepisów, znanych pod nazwą BREF, tak mocno jak PGE – czytamy w raporcie.

Na podstawie najnowszych dostępnych danych Gerard Wynn oraz Paolo Coghe, współautorzy raportu, dochodzą do wniosku, że mniej niż jedna trzecia kominów spółki spełnia nowe normy unijne dla trzech krytycznych dla zdrowia substancji zanieczyszczających: tlenków azotu, tlenków siarki oraz pyłu. PGE stoi przed wyborem: zainwestować pokaźne kwoty w dostosowanie swoich bloków do wymogów BREF, które zaczną obowiązywać w 2021 r., albo je zamknąć i skierować się ku czystszym rozwiązaniom.

IEEFA zauważa, że dotychczasowa strategia PGE polegała na utrzymywaniu produkcji w istniejących zakładach poprzez modernizacje dostosowujące emisje do nowych norm. Tego rodzaju modernizacje mogłyby jednak podnieść koszty produkcji energii z węgla brunatnego o 15 proc., a z węgla kamiennego – o 10 proc.

PGE zmierza obecnie w stronę przeciwną do ogólnoświatowego trendu przechodzenia na gospodarkę niskoemisyjną, pozostając w tym zakresie za większością porównywalnych podmiotów europejskich. Na wzrost kosztów produkcji energii wpływają dodatkowo ceny emisji CO2 w Europie, które wzrosły trzykrotnie w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Rozsądniej byłoby przygotować się na jeszcze agresywniejszy zwrot polityki klimatycznej, zakładający przykładowo wyznaczenie roku, do którego ma nastąpić pełna dekarbonizacja – stwierdzają analitycy IEEFA.

REKLAMA

W raporcie posłużono się analizą uśrednionego kosztu energii elektrycznej, aby zilustrować, że trwające spadki kosztów energii ze źródeł odnawialnych, w tym lądowej i morskiej energii wiatrowej oraz energii słonecznej, sprawia, że taka produkcja może konkurować z produkcją opartą na węglu kamiennym i brunatnym, jeżeli uwzględnić koszty modernizacji na potrzeby przepisów BREF.

Rosnące koszty emisji CO2 oraz zapewnienie zgodności z przepisami BREF mogą utrudnić PGE konkurowanie na nowym polskim rynku mocy. Jednocześnie modernizacje elektrowni węglowych oraz programy budowy i przejęć powodują, że tym ważniejsze jest pozyskanie środków z tego rynku.

IEEFA podkreśla, że bardzo prawdopodobny jest wzrost cen uprawnień do emisji CO2, a PGE nie ma na to większego wpływu i będzie musiała płacić coraz więcej.

Autorzy raportu wnioskują ponadto, jeżeli PGE nie zabezpieczy w odpowiednim czasie długofalowych, pewnych i odpowiednio dostosowanych pod względem wielkości płatności za moc, konsekwencje finansowe mogą być fatalne.

Aby utrzymać status lidera rynku w produkcji energii elektrycznej i cieplnej w Polsce, PGE już teraz inwestuje poważny kapitał w dostosowanie swoich najstarszych elektrowni węglowych do nowych unijnych norm dotyczących powietrza – zauważa Coghe. – Jednak ta strategia naraża spółkę na olbrzymie zagrożenie ze strony rynku uprawnień do emisji i uzależnia spółkę od polskiego rynku mocy. Co ważne, wspomniane rodzaje ryzyka sumują się, a ponadto pozostają w dużej mierze – lub wręcz całkowicie – poza kontrolą PGE.

Analitycy IEEFA wykonali eksperyment, w którym porównali dwa scenariusze: „Spiesz się” oraz „Czekaj”. W scenariuszach połączono ze sobą szacunkowe koszty zapewnienia zgodności z BREF, koszty emisji CO2 oraz ryzyka rynku mocy. Scenariusz „Spiesz się” zakłada natychmiastowe przejście w pełni na energię ze źródeł odnawialnych. Natomiast scenariusz „Czekaj” zakłada utrzymanie przez PGE obecnego miksu energetycznego. 

IEEFA  zakłada, że nawet w najkorzystniejszych – i wysoce nieprawdopodobnych – warunkach, które obejmują zerowy wzrost cen emisji CO2 i prawie 30 lat ciągłych płatności za moc, koszty emisji CO2 przewyższają przychody z rynku mocy w proporcji ponad dwa do jednego. Przy takim zestawie założeń scenariusz „Czekaj”, zakładający kontynuację strategii opartej na paliwach kopalnych, byłby dla PGE i jej inwestorów o 3 mld EUR droższy niż przejście na energię ze źródeł odnawialnych.

red. gramwzielone.pl