G. Wiśniewski: potrzeba konstytucyjnej ochrony obywateli stających się prosumentami

G. Wiśniewski: potrzeba konstytucyjnej ochrony obywateli stających się prosumentami
Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Fot. MMC Polska
REKLAMA

Przykład energetyki i ograniczonych praw aktywnych konsumentów, zarówno tych szukających nowych możliwości jak i tych, którzy szukają ucieczki przed ubóstwem energetycznym oraz wielu obywateli szukających przestrzeni do wdrażania innowacji społecznych, gospodarczych i technologicznych w tym obszarze, może posłużyć do zadania generalnego pytania o potrzebie konstytucyjnej ochrony obywateli, którzy są, stają się lub będą jednocześnie konsumentami i producentami pisze Grzegorz Wiśniewski.

Trwają konsultacje w sprawie referendum konstrukcyjnego. Ostatnia debata w tej sprawie była poświęcona gospodarce. – Osobiście podoba się to, że w naszej Konstytucji jest mowa właśnie o społecznej gospodarce rynkowej, o zrównoważonym rozwoju, o tych elementach, które dla mnie stanowią fundament do budowy nowoczesnego państwa. ( …) Czy one są dobrze uregulowane, czy nie? (…) Czy jesteśmy w stanie lepiej to uregulować? – Tak pytał i zachęcał do dalszej dyskusji prezydent RP Andrzej Duda na konferencji „Wspólnie o Konstytucji, wspólnie o gospodarce”, zorganizowanej w ramach procesu konsultacji, zbierania i formułowania pytań do referendum konstytucyjnego. 

Czy w ogóle działalność gospodarcza powinna być chroniona w konstytucji? Odpowiedzi mogą być różne i różne kraje różnie do tej kwestii podchodzą. Także prezydent ma wątpliwości, czy warto chronić na tak wysokim szczeblu „zwykłą działalność gospodarczą”, ale inaczej jest z działalnością realizowaną według idei społecznej gospodarki rynkowej, zrównoważonego rozwoju, ekonomii dzielenia czy poważnie traktowanej społecznej odpowiedzialności biznesu. Jeżeli te szczytne idee (o ile nie stają się jedynie instrumentem marketingowym) nie są chronione, to łatwo przegrywają na rynku z tradycyjnym podejściem biznesowym.

Bytem nowym i zagrożonym zarówno rynkiem ultraliberalnym jak i zmonopolizowanym, który jako byt nowy nie mogli trafić do obecnie obowiązującej konstytucji, jest prosumpcja. Czy na pewno prawo obywateli do prosumpcji i prawa prosumentów są w Polsce wystarczająco chronione zwykłymi ustawami? Można mieć wątpliwości i przy okazji debaty konstytucyjnej warto się nad tym zastanowić, czy problem nie jest jeszcze nazbyt egzotycznym jak na pytanie konstytucyjne, ale też nad tym, czy brak konstytucyjnej  ochotny tej nowej formy działalności nie spowoduje, że ona nigdy w Polsce się nie rozwinie, zwłaszcza w energetyce, przez którą (czyż to nie paradoks?) trafiła do świadomości społecznej.

Prosumpcja to zagadnienie szerokie i coraz częściej wchodzące do debat nad kształtem społeczeństwa, gospodarki i państwa. Światowa debata publiczna nad nowoczesną działalnością prosumentów przyszła wraz z rozwojem technologii informatycznej i energetycznej. Alvin Toffler cztery dekady temu w swojej książce „Trzecia fala” wskazał prosumpcję jako nowoczesny sposób funkcjonowania jednostki w gospodarce, który będzie dotyczył coraz większej części społeczeństwa.

W Polsce kwestie prosumpcji zostały podjęte dość późno, dopiero w obecnej dekadzie. Michał Michalski w „Prosumpcja, wolność, państwo opiekuńcze” (2014) postawił tezę: „w obliczu aktualnych wyzwań – takich jak niewydolność „turbokapitalizmu” i państwa dobrobytu (…) prosumpcja może stanowić zarówno sposób na przetrwanie kryzysu, jak i rezerwuar przedsiębiorczości, innowacyjności i solidarności, które (…) będą niezbędne w najbliższych latach. Prosumpcja (…) jawi się jako potencjał, dzięki któremu z jednej strony społeczeństwa odtwarzają swoje kluczowe zasoby, a z drugiej potrafią przezwyciężać porażki i niedostatki rozwiązań politycznych i rynkowych”.

Do połowy obecnej dekady prosumpcja w Polsce nie była przedmiotem debaty publicznej. W Programie Prawa i Sprawiedliwości z 2014 roku pojawił się postulat „zapewnienia wsparcia dla tzw. energetyki obywatelskiej (prosumpcji)”. Prawdziwa debata polityczna zaczęła się na przełomie 2014/2015 roku z inicjatywy legislacyjnej posła Artura Bramory, wspartej jedynie przez części posłów PSL, i dotyczyła lokalnej prosumpcji na jednym z najbardziej zmonopolizowanych rynków - na rynku usług energetycznych. Stało się to przy okazji wprowadzania do rządowego projektu ustawy o OZE, tzw. poprawki prosumenckiej określającej zasady sprzedaży do sieci energii elektrycznej wyprodukowanej w przydomowych mikroinstalacjach. Ustawa z „poprawką” została uchwalona 20 lutego 2015 roku.

To właśnie ta dyskusja po raz pierwszy zaangażowała w idee prosumpcji tysiące obywateli, w tym ok. 10-20 tys. faktycznie aktywnych dotychczasowych odbiorców energii (konsumentów). Po tym wydarzeniu poparcie społeczne dla działalności prosumenckiej według różnych badań przekroczyło 80-90 proc., co potwierdza tezę o niewykorzystanym potencjale społecznym i niedostatkach rozwiązań politycznych i rynkowych w tym zakresie.

Bezpośrednio po uchwaleniu ustawy podjęto działania ograniczające przyznane obywatelom prawa i nakładające na prosumentów (w rozporządzeniach wykonawczych, interpretacjach podatkowych, kodeksach sieciowych, praktyce monopoli, a w końcu w nowelizacji ustawy o OZE z czerwca 2016 roku) dodatkowe koszty i obowiązki czyniące nieopłacalną działalność prosumencką na rynku energii. Zagrożeniem jest system taryfowania energii, który jest nieprzejrzysty, nieprzewidywalny, a prosumenci nie mają na niego wpływu. Wśród tych zagrożeń największym wydaje się dążenie sprzedawców energii do wprowadzania taryf "abonamentowych", przy których nie opłaca się oszczędzać energii z sieci państwowej (też poprzez produkcję energii na własne potrzeby).

Z definicji prosumenta wyłączono (wbrew zaleceniom Parlamentu Europejskiego, o czym dalej) przedsiębiorców, w tym mikroprzedsiębiorców. Niekorzystne zmiany rozpoczęły się w 2015 roku, w którym to latem z powodu niedostatków mocy w energetyce korporacyjnej miały miejsce kilkudniowe, masowe ograniczenia dostaw energii dla 8 tys. przedsiębiorstw. Przedsiębiorcy ponieśli miliardowe straty, a na 10-krotym skoku ceny energii w tym okresie zarobiły koncerny.

Okres pilotażu i próby promocji działalności prosumenckiej w latach 2015-2017 wykazały, że przynajmniej w energetyce prawa prosumentów nie są wystarczająco chronione. Zachętom do prosumpcji ze strony państwa i (od pewnego czasu) koncernów energetycznych towarzyszy stopniowe wywłaszczane prosumentów z korzyści. Nie podlegają oni w pełni prawu konsumenckiemu, przez co działają w strefie niejasnego prawa, która sprzyja nadużyciom.

Wielkie korporacje energetyczne zastosowały neoliberalną sztuczkę i pod szczytnymi hasłami „promocji prosumpcji” wprzęgnęły konsumentów w procesy produkcji czystej energii (od czego same stronią), wywłaszczając ich jednak z możliwości zarabiania i transferując wielorakie korzyści do siebie.

W takiej sytuacji potrzebna państwu i społeczeństwu działalność prosumencka nie będzie się rozwijać i w końcu zaniknie wraz z porzuconym i niewykorzystany dla społeczeństwa potencjałem rozwojowym. Przedstawiane doświadczenie dotyczy energetyki, ale upowszechnienie postawy prosumenckiej stanowi potencjał także dla innych dziedzin gospodarki i życia społecznego.

Dalszy fragment wpisu Grzegorza Wiśniewskiego na blogu „Odnawialny”.

Grzegorz Wiśniewski

Zobacz również

Komentarze (15)

* Dodanie komentarza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu
Biomasowiec |
Niestety podobne objawy obserwuje w odniesieniu do klastrów energii.
sol |
Pytanie bardzo ciekawe. Ale ochrona prosumentów powinna dotyczyć całego spektrum gospodarczego i wielu zjawisk. A więc taka ochrona powinna być uniwersalna. Wydaje mi się, że właściwym źródłem ochrony zjawiska prosumentyzmu powinny być prawa i obowiązki obywatelskie wobec społeczeństwa, jako część na nowo zdefiniowanej roli obywateli we wspólnocie. Zresztą wiele pojęć społeczno-gospodarczych musi zostać zdefiniowanych ponownie w obliczu trwającej rewolucji energetycznej i jej skutków. A przecież w ślad za nową konstytucją będą musiały nastąpić potężne zmiany legislacyjne w postaci nowych ustaw i zakończenie procesu fastrygowania starych regulacji. I chyba to jest największe wyzwanie dla polityków, bo powszechne poparcie w sprawie OZE mają od dawna. W Polsce też istnieje pojęcie tzw. deep state, co wielokrotnie opisywał nieoceniony Alladyn Solar Battery i co jest poważną przeszkodą dla wszelkich reform.
sol |
Oczywiście chodziło mi o wzajemne zobowiązania obywatela i wspólnoty (państwa). A że to jest dopiero dla Polski "początek końca" obecnej epoki karbonu, świadczy wypowiedź min Tchórzewskiego, który traktuje morską energetykę wiatrową (jedno z podstawowych źródeł energetycznych nadchodzącej epoki OZE) w kategoriach mody! I jeszcze taki cytat: „jest miejsce na stabilny rozwój wszystkich źródeł energii”. Właśnie, że nie ma miejsca w pierwszej kolejności dla węgla!
MojaPV |
I tak oto na naszych oczach ma się narodzić nowa specjalna kasta
sol |
@MojaPv. To są tylko oczekiwania dotyczące bliżej nieokreślonej przyszłości i nie mają nic wspólnego z kastą. Choćby z tego względu, że prosumentami będzie większość obywateli, nie wykluczone że wszystkie rodziny. I to ich prawa powinny być chronione konstytucyjnie. Jak działa prawdziwa kasta mogliśmy się zorientować po głosowaniu w senacie, w sprawie senatora z Małopolski. Natomiast już teraz, niezwłocznie, konieczna jest ochrona prawna obywateli przed złoczyńcami z lobby polityczno-energetycznego.
pros |
MojaPV, tez możesz dołączyć do kasty prosumentów, nic nie stoi na przeszkodzie - zapraszamy.
NiktWażny |
@sol dokładnie to nie jest tworzenie kasty. To powinno być na zasadzie partnerstwa, a nie jak to jest teraz. Oczywiście trzeba to chronić przepisami prawa, aby nie były możliwe takie działania takie np. jak teraz robią ZE. Wtedy, bycie prosumentem w Polsce, będzie miało sens. Kierunek jest jeden i większość krajów to rozumiało. Najlepszym przykładem są kraje skandynawskie. A czy wszystkie rodziny będą? Oby. Chociaż ciężko będzie, bo np. teraz wspólnota mieszkaniowa instalując PV może wykorzystać tylko ten trąd do np. oświetlania klatki a nie mogą z niego korzystać poszczególne lokale. A to tylko jakiś mały budynek, nie mówiąc o większych społecznościach jak np. gminy. No ale im szybciej to zrozumie nasz rząd tym lepiej dla nas i dla Polski.
sol |
@NiktWażny. Ok. miałem na myśli coś w rodzaju wirtualnych spółdzielni energetycznych, bo nie każda rodzina ma możliwość, nawet w ramach wspólnoty zainstalowania paneli na budynku. A tak może wykupić członkostwo w takiej spółdzielni i korzystać z praw prosumenta. I w ten prosty sposób wszyscy mogą zostać prosumentami na miarę swoich możliwości finansowych.Oznacza to również obowiązki, odpowiedzialność za naszą wspólną energetykę obywatelską. I nie będzie to w żadnym przypadku przynależność do jakiejś kasty, no chyba że kastą nazwiemy ogół społeczeństwa. I to przed taką rzeczywistością broni się rękami i nogami prawdziwa kasta cwaniaków żerujących na obywatelach. Lody się kończą.
NiktWażny |
@sol nie zrozumiałem. Masz racje.
Grzegorz Wiśniewski |
Bardzo dziękuje za komentarze, są pomocne Szczególne podziękowania dla @sol
KKK |
Spokojnie! Ministerstwo Energii - zbrojne ramię koncernów energetycznych - nie dopuści, żeby cokolwiek się zmieniło! Władza dzisiaj niby taka silna, ale nie potrafi utrącić szkodników, którzy rękami i nogami trzymają polskie, postępowe społeczeństwo w wieku pary i lokomotyw... Stacjonarnych lokomotyw co prawda, ale gdyby tak polskim zakładom energetycznym przyczepić koła i gwizdek to jako żywo byłyby piękne lokomotywy :)
KKK |
W mojej ocenie zjawisko prosumeryzmu to przesunięcie części korzyści w stronę zwykłych ludzi. Jednakże oddawanie korzyści "zwykłym ludziom" to z punktu widzenia dzisiejszych cwaniaków energetycznych zwykłe marnowanie środków, a przede wszystkim - frajerstwo. Poza tym to kim jest taki "zwykły człowiek"? Nikim. No to po co mu te korzyści, przecież i tak nie będzie potrafił nic z nimi zrobić, nie poradzi sobie... Pełna zgoda z @sol - prosument to nie tylko korzyści, ale i obowiązki, chociaż moim zdaniem wynikające z konsekwencji wzięcia częściowej odpowiedzialności za funkcjonowanie rynku - jakkolwiek górnolotnie by to brzmiało
sol |
@KKK. Oczywiście, obowiązki też są. Nie można mieć ciastka i jednocześnie je zjeść. Miedzy innymi odpowiedzialność za produkcję ee, np. wszyscy na urlopach, to energii brakuje, sprawy spadkowe to energii brakuje, migracja, rozwód to energii.... itd. więc musi to być umowa społeczna, gwarantowana konstytucyjnie. Ale też prosumentyzm wirtualny może być czynnikiem zwalczającym ubóstwo energetyczne. Jeżeli mamy rynek mocy to miejmy też rynek prosumencki, oddajmy część Państwa w ręce obywateli. Bo wszyscy musimy zmierzyć się z czasami, które nadchodzą.
Radek |
Dziękuję Panu Wiśniewskiemu za poruszenie tego tematu. Doświadczam tego jak wygląda ochrona praw prosumenta próbując wyegzekwować od Tauronu przestrzeganie art. 4 ust. 3 ustawy o OZE (bilansowanie międzyfazowe). Instytucje, które teoretycznie powinny zająć jasne stanowisko, umywają ręce i nie są żadną pomocą. Jednoznacznie nie potrafi się wypowiedzieć URE, Ministerstwo Energii ani UOKiK. Czekam co odpowie NIK, który akurat kontroluje działania ME i spółek energetycznych ze względu na stagnację rozwoju OZE. Spodziewam się tego, że dopiero sąd zajmie jakieś stanowisko, bo będzie musiał. To nie tak powinno wyglądać. W ustawie jest artykuł, którego intencja została jasno przedstawiona w procesie legislacyjnym. Nie jest ona wykonywana. Prosument powinien mieć wsparcie w instytucjach regulacyjnych/kontrolnych, które powinny doprowadzić do tego, żeby prawo zaczęło działać. Ochrona obywateli stających się prosumentami powinna być taka, żeby potencjalnie każdy, kto chce, mógł zostać prosumentem, oszacować przewidywalny okres zwrotu z inwestycji i poznać jasne reguły, w ramach których będzie funkcjonował. Tak samo ochrony potrzebują klastry/spółdzielnie energetyczne, które de facto są takim rozszerzonym/grupowym prosumentem. Obywatele powinni wręcz być zachęceni regulacjami do przechodzenia na prosumpcję i/lub tworzenie/dołączanie się do klastrów. Energetyka rozproszona czy to indywidualna czy klastrowa będzie coraz bardziej zastępować tradycyjną czy się to trollowi MojaPV podoba czy nie. Jeśli będziemy w czołówce tej przemiany, to Polska może zająć aktywne miejsce w tej grze i wykorzystać szanse gospodarcze jakie ona daje. Jeśli będziemy negować i utrudniać to co i tak się dzieje, zostaniemy biernym nabywcą zagranicznych technologii. Zresztą na potrzeby zasilania tradycyjnej energetyki też stajemy się coraz większym nabywcą zagranicznego węgla i choćby z tego powodu powinniśmy odchodzić od tego modelu jak najszybciej.
cuuube |
@ Radek O bilansowaniu https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3312676.html

Giełda OZE

sprzedamy 2 farmy pv z dotacją UE

sprzedamy 2 farmy pv z dotacja, woj lubelskie, spolki celowe, czytaj dalej...

poszukujemy farm pv z dotacja UE

poszukujemy projektow farm pv z dotacja UE - wojewodztwo lubelskie czytaj dalej...

kupimy projekty pv z dotacja

kupimy gotowe, przygotowane projekty farmy pv z dofinansowaniem unijnym, najlepiej woj lubleskie czytaj dalej...

Call Center do współpracy

Firma o ugruntowanej pozycji na rynku w związku z rozwojem struktur sprzedaży nawiąże współpracę z C czytaj dalej...