G. Wiśniewski: kolejna nowelizacja ustawy o OZE wymierzona w najsłabszych

G. Wiśniewski: kolejna nowelizacja ustawy o OZE wymierzona w najsłabszych
Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Fot. MMC Polska
REKLAMA

Niestety systemem rządzi od lat zasada Pareto – mniejszość uczestników generuje większość obrotu i to ich interes liczy się w procesie stanowienia prawapisze Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, na temat przyjętych w ostatnich dniach przez parlament zmian w ustawie o odnawialnych źródłach energii.

W trybie ekspresowym przemknęła przez parlament trzecia już poselska nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii (uOZE). Wpisuje się ona w już 6-letnie kalendarium prac nad projektem i ustawą, które zasadniczo jest historią psucia prawa i chaotycznych prób jego „naprawiania”. W tej szybkiej i niespodziewanej nowelizacji (równolegle od miesiąca procedowana jest już czwarta, tym razem rządowa i bardziej kompleksowa nowelizacja uOZE i na niej branża skupia teraz uwagę) chodziło o zasady ustalania cen i zakupu świadectw pochodzenia, popularnie określanych jako zielone certyfikaty, jakie dostają producenci energii z OZE.

Świadectwa pochodzenia energii zobowiązane są umarzać spółki obrotu energią, w większości należące do państwowych koncernów energetycznych lub (alternatywnie) wnosić na konto funduszu ekologicznego tzw. opłaty zastępcze. 

Zaproponowane w nowelizacji obniżenie opłaty zastępczej zmniejszy nadzieje na przyszły wzrost obecnie niezwykle niskich cen zielonych certyfikatów i realną  poprawę sytuacji wytwórców energii z OZE, pogłębi straty (odpisy) w kredytujących inwestycje bankach, ale obniży koszty koncernów energetycznych i być może częściowo zasili fundusz ekologiczny. Na jakie jednak cele przeznaczone zostaną kwoty z ew. zasilenia nie wiadomo (a należy zwrócić uwagę, że co do zasady środki te miały zostać przeznaczone na wsparcie rozwoju OZE). Ewentualne roszczenia większych wytwórców energii z OZE (np. z powodu naruszenia praw nabytych i niezgodności z prawem UE) po nowelizacji zostaną przeniesione z koncernów na Skarb Państwa. Przy tej okazji warto skupić się bardziej na procedurze uchwalania zmian w prawie i na momentami bulwersującej dyskusji wokół nowelizacji.

Poselskie  projekty ustaw są zagadką (nieznany autor i brak odpowiedzialności) ale i zmorą, gdy dotyczą spraw technicznie złożonych o dużych skutkach społecznych i gospodarczych. Przechodzą szybką ścieżkę legislacyjną bez oceny skutków regulacji i jej wpływu na poszczególnych interesariuszy, uzgodnień międzyresortowych i bez konsultacji społecznych. Senat uchwalił nowelizację uOZE w wersji poselskiej zgłoszonej do Laski Marszałkowskiej w dniu 12 lipca.

Formalnie poselską propozycję w Sejmie i w Senacie tradycyjnie objaśniało, odpowiadało na pytania parlamentarzystów  i jak zwykle skutecznie broniło przed poprawkami i zarzutami opozycji (wnioskami o odrzucenie projektu) Ministerstwo Energii (ME). Debata w Senacie odbyła się w złym stylu, przy braku jasności intencji nieznanych autorów projektu, przy pomijaniu interesów słabszych i dyskredytowaniu nieobecnych środowisk OZE. W efekcie tym razem także pięcioro senatorów partii rządzącej w końcowym głosowaniu nie poparło nowelizacji, w tym dwójka wicemarszałków Senatu.

Czujni dziennikarze (Rzeczpospolita, Wysokie Napięcie, Gram w Zielone) wykazali, że prawdopodobnie to nawet nie ME (na pewno nie posłowie) przygotowało projekt zagadkowej nowelizacji, ale jeden z państwowych koncernów, zobowiązany do zakupu certyfikatów na podstawie wcześniej zawartych umów z wytwórcami energii z OZE. Umowy były dobre dopóki koncern na nich zarabiał (ceny zakupu certyfikatów były niższe od opłaty zastępczej), ale przestały takimi być, kiedy ceny certyfikatów spadły i trzeba było znaleźć skuteczny sposób na wyplątanie się z wcześniejszych zobowiązań wobec niezależnych (od koncernów) wytwórców energii z OZE.

Całą tę sytuacje wymownie przedstawił obecny na debacie senackiej prezes Urzędu Regulacji Energetyki Pan Maciej Bando: „w Polsce jest 5, 6 gigantycznych firm, które koncentrują się na obrocie energią elektryczną, (…) należą do skarbu państwa. I to są właśnie ci, którzy dysponują tymi kontraktami, do których muszą dzisiaj dopłacać. Mamo, tato, ratuj! Ratuj, bo zbankrutuję! No więc mama i tata ratuje”.

Mówiąc „mamo, tato” prezes Bando miał na myśli ME, która jest dominującym współwłaścicielem największych 4 z tych  „gigantycznych firm”, a jednocześnie faktycznie (tak jak np. w przypadku trzech dotychczasowych nowelizacji uOZE) steruje procesem legislacyjnym i faktycznie stanowi prawo także dla znacznie mniejszych partnerów „swoich” koncernów (tu: stron umów). Pokrzywdzeni w tym przypadku to operatorzy instalacji OZE, w tym np. spółki celowe firm zagranicznych, ale przede wszystkie mały polski biznes, osoby indywidualne i rolnicy, którzy zdecydowali się w systemie świadectw pochodzenia zainwestować w OZE. 

Link do dalszego fragmentu wpisu na blogu „Odnawialny”

Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej

Zobacz również

Komentarze (7)

* Dodanie komentarza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu
Seb |
Czysty bandytyzm gospodarczy. I co pisowskie płaczki? pot po plecach cieknie bo ktoś złapał złodzieja za ryj?
sol |
"Umowy były dobre dopóki koncern na nich zarabiał (ceny zakupu certyfikatów były niższe od opłaty zastępczej), ale przestały takimi być, kiedy ceny certyfikatów spadły..." Ja tego zdania nie rozumiem. Przecież jednocześnie była i jest olbrzymia nadpodaż zielonych certyfikatów w cenie 10 razy niższej od opłaty zastępczej. Po co wnosić opłatę zastępczą kiedy można kupić taniutki certyfikat? Przepraszam, ale nie rozumiem o co tu chodzi. Widocznie rozliczenia są bardziej skomplikowane.
sol |
Może to kwestia współspalania, teraz ograniczonego?
Seb |
Chodzi o to że jeśli spółeczki skarbu państwa uiszczają opłątę zastępczą to kasa zostaje w rodzinie, i później 'tata' może ją dowolnie rozdysponować np. w postaci dopłat do tych spółeczek, lub uchwalić jakieś korzystne ustawy. Po co mają dawać zarobić prywatnym inwestorom.
Kujawiak |
I jak ustawa wejdzie w życie, to będą mogli swobodnie uiszczać opłatę zastępczą bez jakiegokolwiek zakupy certyfikatów. Nie będzie w ogóle popytu na certyfikaty. I jak oni chcą żeby ktoś zainwestował w tym kraju? Skoro to czyste chamstwo, kumoterstwo i kurtyzaństwo.
moja elektrownia PV |
a wystarczy sprawdzić, co Bando robił przed pracą w URE i wszystko okazuje się jasne. I nawet wiadomo, gdzie będzie pracował po URE (na 100% będzie to przechowalnia PKEE). Więc to wyłącznie krokodyle łzy łebka z #BigEnergy
Szyszko |
O! jak wzrosły ceny certyfikatów, jeju, jacy wybitni fachowcy pracują w ministerstwie i jak trafnie ocenili skutki wprowadzenia tej nowelizacji. Medal Misiewicza to dla nich za mało, wnioskuję o specjalną premię i darmowe pierogi w ministerialnej stołówce. Prowadzcie nas w stronę światła nasi wielcy energetycy, nawet wróble dziś rano płakały nad waszym codziennym znojem i trudem.

Giełda OZE

Kupię projekty PV na terenie całej Polski

Kupię projekty PV na terenie całej Polski na każdym etapie realizacji. Proszę o przesyłanie dokument czytaj dalej...

Wydzierżawię grunty pod fotowoltaikę

Poszukuję do wydzierżawienia gruntów pod instalację fotowoltaiczne na terenie całego kraju. Mile wid czytaj dalej...

kupię PV z aukcjami

Jestem zainteresowany kupnem projektów PV z wygranymi aukcjami. Radosław Włodarczyk czytaj dalej...

Oferuję zespół monterów pv

Oferuję zespół 8 doświadczonych monterów instalacji pv. Instalatorzy posiadają doświadczenie przy p czytaj dalej...