Kaskada na Wiśle – spektakularny plan dla polskiej energetyki i gospodarki

Kaskada na Wiśle – spektakularny plan dla polskiej energetyki i gospodarki
Janusz Granatowicz, dyrektor projektu Wisła w spółce Energa Invest
REKLAMA

Budowa nowego progu na Wiśle może ruszyć za 2lata. Może to być drugi element koncepcji stworzenia tzw. Kaskady Dolnej Wisły, nad którą prace rozpoczął prawie 100 lat temu inżynier hydrotechnik i późniejszy pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Gabriel Narutowicz. Kaskada Dolnej Wisły oznacza dla polskiego systemu energetycznego ponad 4 TWh czystej energii elektrycznej rocznie, ale korzyści z realizacji tego projektu wykraczają daleko poza generację czystej energii.

O budowie stopnia w Siarzewie i powracającej w środowisku hydrotechników koncepcji Kaskady Dolnej Wisły – największej inwestycji hydrotechnicznej w Polsce – rozmawialiśmy z Januszem Granatowiczem, dyrektorem projektu Wisła w spółce Energa Invest należącej do Grupy Energa.

Stopień wodny w Siarzewie

Pierwszym etapem projektu Kaskady Dolnej Wisły była budowa zapory i elektrowni wodnej we Włocławku, którą zrealizowano w latach 60. ubiegłego wieku.

Kolejnym elementem koncepcji kaskady, który zakłada zagospodarowanie i udrożnienie Wisły dla transportu śródlądowego na odcinku od Warszawy do Gdańska, może być budowa stopnia i elektrowni wodnej w Siarzewie.

Na początku tego roku prezydent Włocławka wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, po zawarciu porozumienia z Grupą Energa, o decyzję środowiskową dla tej inwestycji.

– Obecnie oczekujemy na decyzję środowiskową. Mamy nadzieję, że będzie to decyzja pozytywna. Oczywiście bierzemy pod uwagę możliwość pojawienia się protestów ze strony osób i organizacji nieprzychylnych tej inwestycji – mówi w rozmowie z portalem Gramwzielone.pl Janusz Granatowicz. – Chciałbym jednak zapewnić, że złożony projekt przewiduje najdalej idącą dbałość o środowisko, czego przykładem jest np. kanał obejścia o szerokości i warunkach zbliżonych do naturalnych dopływów Wisły w tym rejonie. Takie rozwiązanie nie było dotychczas w Polsce stosowane – dodaje i podkreśla, że nad dokumentacją i inwentaryzacją środowiskową pracowało przez 4 lata kilkadziesiąt osób, "na skalę niespotykaną w Polsce".

– Badaniami objęto wszystkie grupy organizmów żywych – rośliny naczyniowe, mszaki, grzyby, porosty, ssaki, ptaki, płazy i gady, ryby, bezkręgowe lądowe i wodne oraz mikroorganizmy wodne w rozległej dolinie Wisły. Wpływ przedsięwzięcia na środowisko naturalne, w opinii specjalistów, będzie zdecydowanie pozytywny m.in. dzięki podniesieniu poziomu wód gruntowych czy zapewnieniu stałego poziomu wody spiętrzonej drugim stopniem wodnym i stabilnego środowiska życia dla fauny i flory – zapewnia Janusz Granatowicz.

 Idea zrównoważonego rozwoju zakłada właściwe wyważenie proporcji między aspektem społecznym, ekonomicznym i ekologicznym. Nie oznacza nienaruszania środowiska, bowiem każda działalność inwestycyjna środowisko narusza, nie oznacza też prymatu aspektu ekonomicznego, czasami bowiem względy społeczne są priorytetowe, ale też nie oznacza realizacji potrzeb społecznych każdym kosztem. Dlatego też ocena inwestycji przy zastosowaniu któregokolwiek z tych aspektów niezależnie od pozostałych narusza zasadę zrównoważonego rozwoju. To na styku tych trzech obszarów należy szukać kompromisu – komentuje dyrektor Granatowicz i podaje przykłady innych inwestycji w infrastrukturę wodną, do których doskonale zaadaptowała się przyroda, w tym inwestycji we Włocławku, wokół której powstają gniazda orła bielika.

Po wydaniu pozytywnej decyzji przez RDOŚ w Bydgoszczy pozostanie kwestia jej uprawomocnienia. Scenariusz optymistyczny to brak destrukcyjnych odwołań i uprawomocnienie się decyzji w ciągu kilku tygodni. Wtedy będzie można przystąpić do sporządzenia projektu budowlanego. Według szacunków dyrektora Granatowicza, od momentu uzyskania decyzji środowiskowej potrzeba około 2 – 2,5 roku do uzyskania pozwolenia na budowę.

 Oczywiście po drodze konieczne jest zabezpieczenie finansowania. Z naszych analiz wynika, że najwłaściwszą drogą jest partnerstwo publiczno-prywatne. Cała inwestycja ma kosztować około 3,5 mld zł, z czego koszt części energetycznej to około 1/4. Pozostała część wymaga zaangażowania finansowego innych podmiotów – także budżetu centralnego. Nie ma nigdzie na świecie tego typu inwestycji, która zostałaby zrealizowana tylko ze środków prywatnych – komentuje inż. Granatowicz.

Korzyści z budowy stopnia na Wiśle

Największą korzyścią z budowy nowego stopnia w Siarzewie jest zapewnienie trwałego bezpieczeństwa zapory we Włocławku. Obecne ryzyko braku stabilności zapory, a co za tym idzie, zagrożenie dla doliny Dolnej Wisły, wynika z obniżenia poziomu wody dolnej poniżej wartości przewidzianych w projekcie. Trzeba podkreślić, że zakończony remont stopnia we Włocławku tego stanu nie zmienia. Chcąc zapewnić bezpieczeństwo Włocławka, konieczne jest podparcie go cofką stopnia zlokalizowanego niżej. Jest to jedyny sposób, który docelowo rozwiąże ten problem. Budowa stopnia piętrzącego oznacza powstanie różnicy poziomów, którą należy wykorzystać do produkcji prądu – informuje Janusz Granatowicz. 

Przy stopniu planowana jest elektrownia wodna o mocy około 80 MW. Przełoży się to na roczną produkcję energii na poziomie 300 – 450 GWh. Ilość wytworzonej energii zależy oczywiście od wielkości przepływu, a ten od ilości opadów. W latach suchych, jak rok 2015, przepływy Wisły są znacznie poniżej średnich, zatem produkcja energii też może być mniejsza.

Dyrektor Granatowicz przywołuje historyczne dane dla Włocławka z ostatnich 40 lat, które pokazują, że ilości wytworzonej energii w skali roku mogą różnić się nawet ponad dwukrotnie. Najwięcej energii wyprodukowano w latach 1980 i 2010. Wówczas roczne uzyski energii przekroczyły 1000 GWh, a średnia dla Włocławka z ostatnich 44 lat to 750 GWh na rok.

Elektrownia przy stopniu w Siarzewie zwiększy ilość mocy dostępnej w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym, a w przypadku wystąpienia blackout–u, czyli krytycznej awarii systemu, pozwoli na przywrócenie do pracy wybranych elektrowni węglowych. Jak realna jest to potrzeba pokazały problemy z zapewnieniem energii w sierpniu 2015 r. 

Powstałe spiętrzenie wody umożliwi nawadnianie obszarów rolniczych Kujaw i Wielkopolski, które już teraz dotyka problem stepowienia ze względu na zbyt małą ilość deszczu. Pozwoli także na zasadniczą zmianę warunków żeglugi na odcinku od Włocławka do Siarzewa.

Na koniec warto też wspomnieć o znaczeniu zbiornika wodnego, który istotnie zwiększy atrakcyjność turystyczną regionu, a także o nowej, ważnej dla województwa kujawsko-pomorskiego przeprawie przez Wisłę.

– Warto wreszcie powiedzieć, że inwestycja ta jest wyczekiwana przez mieszkańców gmin nadwiślańskich i mocno popierana przez władze samorządowe regionu, które widzą w niej szansę na znaczący impuls rozwojowy – komentuje inż. Granatowicz.

Powrót do koncepcji Kaskady

Stopień Siarzewo, podobnie jak ten istniejący już we Włocławku, to element większego projektu Kaskady Dolnej Wisły. Dyrektor Granatowicz twierdzi, że jest możliwy powrót do tej spektakularnej koncepcji. 

– Osobiście uważam, zresztą podobnie jak wielu hydrotechników, że państwo polskie powinno rozważyć dokończenie przedwojennego projektu budowy kaskady na Wiśle. Na dolnej Wiśle powinna powstać droga wodna klasy międzynarodowej, która połączy Warszawę z Gdańskiem. Koszty takiej inwestycji szacowane są obecnie na 30 mld zł. Oczywiście to dużo, ale trzeba pamiętać, że byłby to jeden z większych projektów infrastrukturalnych w Polsce, a jego budowa rozłożyłaby się na 30 lat – komentuje. 

Koncepcja utworzenia Kaskady na Wiśle powstała w okresie międzywojennym, a jej twórcą jest Tadeusz Tillinger, polski inżynier hydrotechnik, wykładowca Politechniki Warszawskiej. W okresie międzywojennym pełnił funkcję naczelnika wydziału sztucznych dróg wodnych w Ministerstwie Robót Publicznych, a potem pracował kolejno w Generalnej Dyrekcji Budowy Kanałów i Dyrekcji Dróg Wodnych w Warszawie. W tym czasie opracowywał projekty sztucznych dróg wodnych, regulacji Wisły, kanalizacji Bugu i budowy Kanału Żerańskiego. Dyrektor Granatowicz wskazuje, że Kaskada Dolnej Wisły nie jest więc "wyrazem komunistycznej gigantomanii", jak sądzi wielu komentatorów, a jest to "wszechstronnie przemyślana i dobrze uzasadniona koncepcja gospodarczego wykorzystania dolnego biegu naszej największej rzeki".

Jednak jak dotąd z planów wybudowania 10 stopni wodnych udało się zrealizować tylko stopień we Włocławku z elektrownią wodną o mocy 160 MW. Powrót do zaniechanej pierwotnej koncepcji jest – jego zdaniem – możliwy i potrzebny, a budowa stopnia wodnego w Siarzewie może być ważnym krokiem w tym kierunku.

Kaskada dla transportu

Jak wskazują eksperci, główną korzyścią budowy Kaskady Dolnej będzie utworzenie nowego szlaku wodnego służącego transportowi śródlądowemu. Dolna Wisła stanowi część międzynarodowej drogi wodnej E40, która ma połączyć Morze Czarne z Bałtykiem, a także E70 łączącej Morze Północne z Bałtykiem. Międzynarodowa droga wodna musi spełniać określone parametry techniczne, z których najważniejszym jest głębokość szlaku żeglownego. Dla drogi klasy IV wynosi ona 2,8 metra. Jedynym sposobem uzyskania takiej głębokości na Wiśle jest jej kaskadyzacja.

– Udrożniony korytarz transportowy na Wiśle to nowe miejsca pracy, śródlądowe porty przeładunkowe, centra logistyczne i podniesienie znaczenia portu morskiego w Gdańsku. Odnosząc się jeszcze do Dolnej Wisły i portu w Gdańsku – gdyby z masy towarowej, liczonej w kontenerach, przenieść na wodę jedynie 10 proc. transportu drogowego, to przy założeniu średniej 300 dni żeglugi w roku, z dróg zniknęłoby 665 tirów dziennie – szacuje dyrektor Granatowicz. 

Oczywiście korzyści jest znacznie więcej i wszystkie one są ważne. Warto wymienić przynajmniej te najważniejsze. Kaskada Dolnej Wisły przede wszystkim wyeliminuje zagrożenie powodziowe od Warszawy do ujścia. Trzeba pamiętać, że gwarancja bezpieczeństwa nie wynika z pojemności zbiorników, ale z przepustowości urządzeń przelewowych stopni oraz z drożności zbiorników. Projektowana przepustowość każdego stopnia wyniesie ok. 10 tys. m3/s. Kaskada zwiększy dostępną retencję wód powierzchniowych, poprawi stosunki wodne w dolinie Wisły i umożliwi kompleksowe zagospodarowanie obszarów nadrzecznych oraz rozwój turystyki wodnej – wylicza.

Według estymacji inż. Granatowicza, Kaskada uruchomiłaby też potencjał energetyczny o mocy zainstalowanej rzędu 850 – 900 MW. To oznacza możliwość produkcji średnio powyżej 4 TWh energii elektrycznej rocznie.

– Należy raz jeszcze podkreślić, że wymienione korzyści mogą być osiągnięte bez szkody dla środowiska – zwraca uwagę dyrektor projektu Wisła w spółce Energa Invest należącej do Grupy Energa. – Na zakończenie warto uświadomić sobie skalę naszego zacofania w infrastrukturze wodnej Polski w stosunku do Europy. W Polsce dużych obiektów hydrotechnicznych – czyli zapór o wysokości 15 m i/lub posiadających zbiorniki o pojemności co najmniej 15 mln m3 jest 37, a w Hiszpanii dużych obiektów jest 1200, we Włoszech 570, we Francji 550, w Wielkiej Brytanii 490, w Turcji 610. Istotniejsze od tych liczb jest tempo, w jakim powstawały te obiekty. Otóż w Hiszpanii w latach 1990 – 2010 rocznie oddawano do użytku średnio 19,5 obiektów, a w Wielkiej Brytanii w latach 1950 – 1990 uśrednione tempo budowy to 5,4 obiektu/rok. To krótkie zestawienie pokazuje, gdzie jesteśmy i jak wiele należy zrobić, aby wydobyć się z tego zacofania – konkluduje Janusz Granatowicz.

gramwzielone.pl 

Zobacz również

Komentarze (18)

* Dodanie komentarza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu
Ilona |
brawo
sol |
Polsce generalnie, ze względu na stepowienie potrzebne będą zbiorniki retencyjne. Wszystko się jednak slimaczy. Np. już w latach 30-tych był planowany zbiornik koło Chęcin i co? I nic.
TT |
I następne 100 lat będą budowali.
Mietkos |
Realizacja całego programu ok. 30 mld zł i ok. 1000 MW czystej energii a budowa 1 elektrowni atomowej 1000 MW = ok. 20 mld zł. !!!!!!!!!!!!!!!!!! Suma dodatkowych korzyści przemawia za KASKADĄ !
wodnik |
Podstawowe jak zwykle sa liczby. Owe imponujaco wygladajace 4 TWh, to usredniona moc zaledwie 450 MW, czyli mniej niz jeden blok elektrowni weglowej. Oczywiscie ladnie jest podac moc zainstalowana 900 MW, ktora nijak sie nie ma do rzeczywistej wydajnosci energetycznej. Ale w propagandzie ladnie to wyglada. Koszt srodowiskowy i straty poboczne trudne do wyrazenia liczbowo. Choc i tak projekt przejdzie, bo zbyt duzo kasy jest do zarobienia na budowie.
Grzegorz |
We Francji, w Wielkiej Brytanii już wyciągnięto wnioski z tych głupich inwestycji i zaczyna się rozbierać tamy i renaturyzować rzeki. Zapory w długim terminie nie przyniosą korzyści. Prędzej czy później każdy zbiornik wypełni się osadami i przestanie funkcjonować i będzie tylko zagrożeniem dla ekosystemów. Przez 20 czy 50 lat będzie ok. Ale co będzie za 100 lat? Czy ktoś myśli tak daleko w przyszłość? Czy ktoś myśli o tym jaki balast zniszczeń zostawimy swoim dzieciom i wnukom? Postępu nie mierzy się w niszczeniu różnorodności ekosystemu tylko w dbaniu o jego różnorodność i naturalność. Poza tym Polska nie stepowieje z powodu braku opadów tylko z powodu dziesiątek lat melioracji i osuszania rzek oraz złej gospodarki leśnej. Już Niemcy zaczęli masowo osuszać i meliorować Wielkopolskę w XIX wieku. Stepowienie jest konsekwencją tych nieprzemyślanych działań. Budowa kaskady to będzie wielka porażka w skali kraju i wstyd na całą Europę.
Ufo |
Grzegorz pieprzyz jak potluczony chyba ci cos uwiera na czaszke bo tam muzgu u takich ekspertow brak .
Grisha |
Grzegorz bardzo dobrze opisał problem Polski. Wmawia się ludziom, że trzeba budować zbiorniki retencyjne bo to uratuje nas przed suszą hydrologiczną jednak to wszystko to kłamstwa. Problemem jest ponad 100 lat regulacji, melioracji naszych rzek, to właśnie doprowadza do suszy. Budowa zbiorników to bezzwrotna inwestycja z zatopionymi milionami. Zarabiają na tym tylko firmy budowlane a kraj traci wszystko co najcenniejsze. Nie pozdrawiam twardogłowych
podpis |
inwestycje w elektrownie wodne Polsce nawet duże są pozbawione podstaw ekonomicznych, a szczególnie praktycznych, będziemy mieli coraz większe kłopoty z wodą
Małe rzeki |
Komentarz ze strony Małe rzeki: Powraca temat budowy stopnia na Wiśle poniżej Włocławka, jak przystało na wielkie dzieło będzie za nim stałą wielka propaganda. Zaczęło się. Zaczyna się już od tytułu. „(…) spektakularny plan dla polskiej energetyki i gospodarki.”[kliknij w odnośnik, żeby przeczytać komentowany artykuł]. Czy naprawdę spektakularny dla energetyki? Jak podają w artykule powstała w wyniku budowy stopnia będzie miała moc ok. 80 MW, a roczna produkcja prądu może wynieść do 450 GWh. Mocne? Nie. Taka moc to raczej charakterystyka średniej elektrociepłowni, gdzie w dodatku część energii idzie na samo ciepło, a produkcja prądu jest jednym z dwóch celów. Dla przykładu, elektrociepłownia w Krakowie w Łęgu ma moc 460 MW (tylko jeżeli chodzi o prąd, bo do tego należy dodać jeszcze moc cieplną 1547 MW). Inny przykład dotyczy już jednej z największych polskich elektrowni węglowych. Elektrownia w Połańcu ma moc 1800 MW i rocznie może produkować 8,4 TWh czyli od planowanej spektakularnej elektrowni wodnej na Wiśle jest o rząd wielkości wydajniejsza. Żadna elektrownia wodna w Polsce nie jest spektakularna pod względem mocy. Czy jako elektrownia awaryjna musi być elektrownią wodną? Wątpię. Dalej w artykule można przeczytać „Powstałe spiętrzenie wody umożliwi nawadnianie obszarów rolniczych Kujaw i Wielkopolski, które już teraz dotyka problem stepowienia ze względu na zbyt małą ilość deszczu” to dlaczego do jasnej… nie nawadnia się Kujaw już teraz wodą z Włocławka? Warto zauważyć, że w poprzednim ekstremalnie suchym roku, susza dotknęła też okolic zbiornika Włocławskiego. Wyschła np. położona nie daleko rzeka Rakutówka. Drastycznie niski poziom wody był również w innych rzekach. Nawet jeżeli zbiornik jakoś podnosi wodę w okolicy to efekty są niezauważalne. Zbiorniki najlepiej nawadniają swoją nieckę i może teren położony bezpośrednio przy nich. Wymienienie w jednym ciągu i Kujaw (gdzie okolice zbiornika mogą być faktycznie nieco wilgotniejsze) z Wielkopolską to już albo robienie z ludzi idiotów albo wyjątkowa fantazja, której niejeden artysta mógłby pozazdrościć. Argument o drożności Wisły dla żeglugi też jakiś taki naciągany. Po pierwsze trzeba się zastanowić na ile transport rzeczny na Wiśle jest potrzebny i wydajny. Po drugie trzeba wiedzieć, że warunki się poprawią, ale na długości dwóch zbiorników. To mało w skali Wisły. Inny cytat „Wpływ przedsięwzięcia na środowisko naturalne, w opinii specjalistów, będzie zdecydowanie pozytywny m.in. dzięki podniesieniu poziomu wód gruntowych czy zapewnieniu stałego poziomu wody spiętrzonej drugim stopniem wodnym i stabilnego środowiska życia dla fauny i flory”. Chyba dla sandacza. Jeszcze paru innych ryb. Dla organizmów wodnych żyjących na terenach okresowo zalewanych np. płazów, drobnych ssaków, wieli ptaków będzie to po prostu utrata siedliska. Zresztą nawet rzeczony sandacz pewnie lepiej się ma gdy możliwości migracji i dyspersji są nieograniczone. A jakie by nie zostały zastosowane ułatwienia dla migracji to nie będzie to to samo co migracja nieprzegrodzonym korytem. Inny kwiatek „(…) podaje przykłady innych inwestycji w infrastrukturę wodną, do których doskonale zaadaptowała się przyroda, w tym inwestycji we Włocławku, wokół której powstają gniazda orła bielika.” Tak, w przypadku zbiorników zaporowych wykształca się specyficzna fauna i flora. Pytanie, na ile jest ona naturalna dla danego obszaru? Warto dodać, że bieli (który nie jest orłem!) prawdopodobnie równie dobrze poradziłby sobie bez zbiornika, gdyż obecnie w wyniku skutecznej ochrony zwiększa swoją liczebność w Polsce. W okolicach Włocławka jego obecności (najwięcej osobników można obserwować w zimie i nie są to miejscowe ptaki, a migranci) i lęgom sprzyja spora lesistość terenu. Ten ptak plujący nad wodą chętnie „gnieździ się na drzewach. Argument o zabezpieczeniu stopnia we Włocławku do mnie nie dociera. Może jestem w błędzie, ale na zdrowy rozum, żeby ograniczyć wymywanie materiału z dna poniżej progu włocławskiego (bo na tym polega jego słabość) wymaga podniesienia wody do takiego poziomu, że przykryje on część obecnego progu, co wymaga znacznego podniesienia wody na wysokości włocławskich osiedli. To spowoduje zagrożenie osuwania się gliniastych skarp na skutek falowania wody. Taki problem istnieje przy brzegach zbiornika we Włocławku, tyle, że na niezamieszkanych terenach. W artykule przywołano też fakt, że pomysł powstał jeszcze w przedwojennej Polsce. Nie twierdzę, że stare pomysły są z definicji złe, ale jeżeli chodzi o technologie to mam nieśmiałe podejrzenie, że pomysł sprzed prawie wieku może nie pasować do obecnych uwarunkowań. Na koniec „W Polsce dużych obiektów hydrotechnicznych – czyli zapór o wysokości 15 m i/lub posiadających zbiorniki o pojemności co najmniej 15 mln m3 jest 37, a w Hiszpanii dużych obiektów jest 1200, we Włoszech 570, we Francji 550, w Wielkiej Brytanii 490, w Turcji 610. Istotniejsze od tych liczb jest tempo, w jakim powstawały te obiekty. Otóż w Hiszpanii w latach 1990 – 2010 rocznie oddawano do użytku średnio 19,5 obiektów, a w Wielkiej Brytanii w latach 1950 – 1990 uśrednione tempo budowy to 5,4 obiektu/rok. To krótkie zestawienie pokazuje, gdzie jesteśmy i jak wiele należy zrobić, aby wydobyć się z tego zacofania – konkluduje Janusz Granatowicz.” Pojechali. O ile w wymienionych krajach z wyjątkiem Turcji martwią się co zrobią z reliktami z przeszłości w postaci wielkich zbiorników zaporowych, to w Hiszpanii chyba nawet funkcjonowało moratorium na ich budowę kilka lat temu. Zdumiewa fakt bezkrytycznej oceny, że jak coś jest w innych krajach to na pewno jest dobrze. Argument może wynikać z kompleksów (raczej nieuzasadnionych), ale merytorycznej wartości w nim nie ma.
Grzegorz |
Nawet za PRL nie opłacało się budować nowych zapór na Wiśle mimo, że tam nikt nie patrzył na ekonomię i zwrot kosztów inwestycji. Teraz to tylko propaganda, która taką pozostanie, bo to nikomu nie będzie się kalkulować. A z zaporą we Włocławku trzeba zrobić coś podobnego jak z zaporą na filmie. I z większością zapór prędzej czy później będzie to trzeba zrobić. https://www.youtube.com/watch?v=_GfeChokksI
Grzegorz |
Na poniższym filmie można zobaczyć jak wygląda zawartość 100 letniego zbiornika zaporowego: https://www.youtube.com/watch?v=4LxMHmw3Z-U W takim 100 letnim zbiorniku woda to tylko przykrywka, reszta to osady, które zbierają się przez lata. Takich rozbiórek na całym świecie jest dużo. W USA jest cały program rozbiórki zapór.
Witek |
Ufo ... Widać że masz całkiem zryty beret.. wystarczy kilka minut by odszukać w sieci info o burzeniu tam na zachodzie.. W USA robią to już masowo .Przywracają rzekom ich naturalny bieg.
Ferdek |
To dramat Wisły budowa kolejnej bomby ekologicznej z opoznionym zapłonem. W USA,Niemczech rozbiera się tamy i renaturyzuję rzeki bo meliorację powodują stepowienie . A u nas kilku cwaniaków, którzy chcą na tej inwestycji ustawić rodzinki na kilka pokoleń usiłuję WMÓWIĆ ciemnemu ludowi , że to inwestycja przyszłości . DRAMAT. W Polsce wysychają rzeki a biznesmeni dalej walczą z powodzią . LUDZIE NIE DAJCIE SIĘ MANIPULOWAĆ LOBBY ENERGETYCZNYCH HIEN . BO TYLKO ONI NA TYM SKORZYSTAJĄ:(
Stefan |
Łapy precz od Królowej .Won.
Ufo |
Udroznic rzeki kanaly meloracje zlikwidowac tamy groble zbiorniki retencyjne wiecej chemi na chwasty i owady wiecej sztucznych nawozow slome i lasy spalic i nie trzeba jezdzic do Afryki - Na malej rzeczce Mien kiedys bylo ze 20 mlynow i spietrzen i nie bylo suszy a dzisaj mamy tylko ruine na rzeczce i susze a i jeszcze duzo baranow mamy wszedzie .
Krzysztof |
Jak z każdym ludzkim działniem tak i z inwestycjami hydrotechnicznymi nie ma prostych odpowiedzi. Ortodoksyjne podejście prowadzi do doktrynerstwa i przynosi tylko problemy zamiast je rozwiązywać. Dotyczy to po równo zwolenników jak i przeciwników. Od mniej więcej połowy XVIII Wisła zaczęła tracić na znaczeniu jako rzeka żeglowna. Trudno dziś wyrokować co stanowiło podstawową przyczynę, czy słabnący eksport zboża czy bardziej kapryśne warunki żeglugi spowodowane mniejszą regularnością opadów. Myślę, że zbyt mało jeszcze wiemy o naturalnej zmienności klimatu, niemnej pragnę przypomnieć, że do XVI pod Krakowem były winnice, Zniknęły pod koniec wieku XVII. Co może świadczyć o oziębienu się klimatu w Polsce. Miało to pewnie jakiś wpływ na rozkład opadów, trudno dziś to ocenić z uwagi na brak danych. Zapory mają oczywiście wpływ i pozytywny i negatywny. Mozna je dziś budowqać tak by minimalizwować negatywne wpływy. Jesli będziemy robić to rozważnie to nawet mozemy sie czegoś nauczyć ( patrz Holendrzy). Jak nie będziemy robić nic to jak byliśmy głupi tak zostaniemy. A co sie tyczy hydortechniki we Francji i Niemczech, to wręcz przeciwnie buduje się tam więcej niz rozbiera. Rozebiera się tylko najbardziej nieudane konstrukcje. Na przykład w Niemczech aktualnie buduje się największą w Europie podnośnię dla statków rzecznych (stara zbudowana za Adolfa jest już zbyt mała). Proszę sobie sprawdzić samemu ile jest we Francji i Niemczech czynnnych i działajacych zapór, że o Szawjcarii Holandii czy Norwegii nawet nie wspomnę.
mikołaj |
Rzeka niesie nie tylko wodę, ale wielkie ilości piachu i osadów. Nadmorskie plaże zbudowane są z górskiego piachu. Natomiast żyzne gleby na Żuławach z resztek ze stołów naszych przodków (które dzisisaj w większości trafiają do oczyszczalni ścieków). Myślę że mniejsze projekty niosą mniejsze ryzyko. Nie wiem czy wiecie, że gigantyczna zapora wodna w Chinach zgromadziła tak wielką masę wody, że spowodowało to wstrząs tektoniczny podczas którego tysiące ludzi straciło dach nad głową i życie.

Giełda OZE

Panele fotowoltaiczne CIS Solar Frontier 170W

Oferuję panel fotowoltaiczny cienkowarstwowy CIS największego japońskiego producenta paneli cienkowa czytaj dalej...

Dotacja na OZE - fotowoltaika. Pisanie wniosków o dotację Warmia i Mazury

Pomogę pozyskaniu dotacji na budowę instalacji OZE. czytaj dalej...

Pomiary instalacji PV Seaward PV150 z pomiarem oświetlenia i temperatury modułów.

Posiadasz instalację PV i nie masz pewności, czy pracuje poprawnie? A może zostałeś oszukany? Zle czytaj dalej...

jedyne na rynku mikroinwertery 500 W z homologacją PN-EN50438/PL

Mikrofalowniki do budowy bezpiecznych pożarowo instalacji 1, 2 i 3-fazowych w najniższej na rynku ce czytaj dalej...