W. Cetnarski, PSEW: diabeł tkwi w szczegółach

W. Cetnarski, PSEW: diabeł tkwi w szczegółach
Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej

[OPINIA] – Energetyka odnawialna jest najdynamiczniej rozwijającym się podsektorem energetycznym. Dlatego komentarz prof. Strupczewskiego o rzekomym odchodzeniu od OZE bardzo mnie zaskoczył. Pisząc o odnawialnych źródłach energii z oczywistych względów odwołam się do energetyki wiatrowej – pisze Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).

Pewnie nie każdy wie, ale energetyka wiatrowa jest dziś obecna w ponad 80 krajach, z czego 24 ma więcej niż 1 GW mocy zainstalowanej w farmach wiatrowych. W ubiegłym roku tylko w elektrowniach wiatrowych zainstalowano rekordową moc ponad 51 GW. Na całym świecie energetyka wiatrowa dysponuje już więc mocą ponad 370 GW [1]. Tymczasem na każdą otwierającą się od 2010 roku elektrownię węglową na świecie przypadają dwie inne, których projekty zostały skasowane lub odłożone na później [2]. Od kilku lat przyrost nowych mocy w elektrowniach węglowych systematycznie spada: od ok. 80 GW w 2011 r. do 45 GW w 20133 . 

Natomiast nowe farmy wiatrowe powstają, zarówno w Azji, Europie, obu Amerykach, Australii jak i w Afryce.Większość ekspertów spodziewa się, że obecny rok nie będzie gorszy od poprzedniego i znowu powstanie w nim ponad 50 GW nowych, wiatrowych mocy energetycznych. Natomiast Komisja Europejska właśnie opublikowała projekt konsultacyjny dotyczący zmian na wspólnotowym rynku energii, który umożliwi zaspokojenie połowy zapotrzebowania na energię elektryczną w roku 2030 w oparciu o OZE. Czy to świadczy o odchodzeniu od OZE?

REKLAMA

Dodatkowo, zgodnie z raportem Bloomberg z 2014 roku „Trends in global clean energy finance”, sektor energetyki wiatrowej oraz sektor fotowoltaiczny rozwijają się na świecie najszybciej ze wszystkich branż OZE. Nowe zielone inwestycje w minionym roku warte były 154 miliardy dolarów w Azji i ponad 60 miliardów dolarów zarówno w Europie jak i Ameryce Północnej. Od paru lat obserwujemy znaczną dynamikę przyrostu inwestycji w OZE – przez ostatnie 5 lat nastąpił on o 41,6%. A jeśli spojrzymy jeszcze szerzej to okaże się, że ostatnia dekada przyniosła wzrost o 277%! [4]. Prof. Strupczewski chyba celowo zapomniał o tym wspomnieć. Wybrał natomiast kilka państw, których przykłady rzekomo mają świadczyć o odchodzeniu od odnawialnych źródeł energii. Jak wiadomo jednak, diabeł tkwi w szczegółach.

Pan Profesor pisze na przykład o ograniczaniu wsparcia dla instalacji OZE (głównie fotowoltaicznych) w Czechach z końcem 2013 roku. Warto jednak spojrzeć na tempo i stopień rozwoju tamtego rynku odnawialnych źródeł energii. Według najnowszych danych opublikowanych przez Eurostat, w 2004 r. udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto w Czechach wynosił 5,9%. Kilka lat później Czesi bez problemu spełnili unijne wymagania na 2010 rok (tzn. 8% udziału energii z OZE w produkcji energii elektrycznej), ponieważ osiągnęli w tym czasie udział OZE na poziomie 9,5%. Są też na najlepszej drodze do spełnienia wymagań na 2020 rok, które zakładają 13,5% udziału OZE w końcowym zużyciu energii. Ten fakt, oraz historycznie wysoki poziom wsparcia (w 2010 r było to ok. 0,4-0,5 euro/kWh dla fotowoltaiki, czyli dwa razy więcej, niż w innych krajach stosujących system taryf gwarantowanych) jest przyczyną zmniejszenia wsparcia dla OZE, a nie odchodzenie od wsparcia jako takiego[5].

Innym państwem przytoczonym w komentarzu jest Holandia, o której prof. Strupczewski pisze, że zredukowano tam subsydia dla OZE z 4 miliardów do 1,5 miliarda euro rocznie. Warto tu jednak zauważyć, że Holandia znajduje się na „czarnej liście” [6] Komisji Europejskiej, ponieważ nadal jest bardzo daleko od realizacji celu dla OZE na 2020 rok. Jeśli go nie wypełni, będzie musiała (tak jak Polska) ratować się np. transferami statystycznymi, czyli pisząc wprost – kupnem ‘zaświadczeń’ o wyprodukowaniu zielonej energii od innych państw, które tej energii wyprodukowały więcej. Być może Pan Profesor nie zauważył również ostatnich doniesień z Holandii.

Jedna z tamtejszych fundacji ekologicznych oraz 900 obywateli wygrali właśnie proces sądowy z własnym rządem za brak walki ze zmianami klimatu i zbyt wolne ograniczanie emisji CO27. Sąd nakazał rządowi Holandii podjęcie działań w celu obniżenia do 2020 roku emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 25% w porównaniu z rokiem 1990. Czy tego chce prof. Strupczewski? Żeby nasi obywatele pozywali państwo za brak realizacji ekologicznych zobowiązań i żeby Polska musiała wydać za kilka lat kilka miliardów złotych na takie ‘zaświadczenia’ zamiast poprzez system wsparcia wydać je na wybudowanie trwałych mocy produkujących odnawialną energię, płacących podatki i dających miejsca pracy w Polsce?

Kolejny przykładem przywołanym przez Profesora jest Hiszpania. Kraj, który pozyskuje 47% energii elektrycznej z OZE [8]. Cały czas większość odnawialnej energii elektrycznej generowanej w Hiszpanii produkowana jest przez źródła wiatrowe. Ten rodzaj OZE konkuruje z energetyką jądrową o tytuł najważniejszego źródła energii w Hiszpanii. Przykładowo, od stycznia do marca z wiatru pozyskano 23,7% energii, z atomu natomiast 22,7%. Ponadto, w kwietniu bieżącego roku, rząd Hiszpanii, po dwuletniej przerwie, ogłosił ponownie zamiar udzielenia wsparcia dla 500 MW nowych projektów wiatrowych [9], czyli mniej więcej tyle, ile Polski rząd zaproponował inwestorom z sektora energetyki wiatrowej, w rozporządzeniu podpisanym przez Prezes Rady Ministrów w dniu 3 lipca dotyczącym maksymalnej ilości i wartości energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, która może być sprzedana w drodze aukcji w 2016 r.

W przypadku Wielkiej Brytanii, wspomniane „odchodzenie” od wsparcia dla OZE sprowadza się na dzień dzisiejszy do skrócenia z dwóch lat do roku okresu przejściowego w którym można jeszcze realizować projekty w systemie „zielonych certyfikatów” i przechodzenie do systemu CfD, opartego o aukcje, podobnie jak ma to miejsce w Polsce. Ponieważ Wielka Brytania jest znacząco zaawansowana w realizacji swojego celu OZE na 2020 [10], kraj ten zdecydował się na zmniejszenie wsparcia dla lądowej energetyki wiatrowej, lecz zdecydowanie wspiera rozwój energetyki wiatrowej na morzu, co zaowocowało w ostatnim roku kilkoma znaczącymi inwestycjami bezpośrednimi ze strony producentów turbin wiatrowych i komponentów. Dla przykładu w tym roku Brytyjski Departament ds. Energii i Zmian Klimatu wydał pozwolenie na budowę morskiej farmy wiatrowej Dogger Bank Creyke Beck. Farma o mocy 2,4 GW będzie największym tego typu projektem na świecie. Koszt inwestycji szacuje się na 6 do 8 mld funtów.

Kiedy przywołuje się już przykład jakiegoś kraju, warto jest znać pełen kontekst prowadzonych w tym kraju reform, aby go właściwie ocenić i przedstawić. Źródłem takiej wiedzy może być na przykład analiza pożądanego kierunku polityki gospodarczej (w tym energetycznej) rządu konserwatywnego, przygotowana przez czołowy i właśnie „konserwatywny” think tank – Bright Blue [11]. To w tej analizie widać wyraźnie, jakich rozwiązań dla OZE i energetyki konwencjonalnej można się spodziewać w najbliższych latach w Wielkiej Brytanii i o ile w analizie tej występuje argument stopniowego wycofania subsydiów, to dotyczy on wycofania subsydiów dla wszystkich dojrzałych technologii energetycznych (do których w warunkach Wielkiej Brytanii zalicza się również i wiatr i PV) i stworzenia warunków, w których wszystkie te technologie będą mogły ze sobą konkurować na równych zasadach. Autor tej analizy nie obawia się w przypadku wprowadzenia takich rozwiązań załamania rozwoju energetyki wiatrowej, czy solarnej, ale dla technologii węglowych, w tym CCS w energetyce nie widzi już przyszłości.

REKLAMA

Pan Prof. Strupczewski nie przywołał w swoim komentarzu pozytywnych przykładów czyli państw, które dynamicznie rozwijają sektor odnawialnych źródeł energii. Tymczasem wcale ich przecież nie brakuje. Pierwszy taki kraj z brzegu (zachodniego), to Niemcy – od lat konsekwentnie realizujący strategię przekształcenia swojego sektora energetycznego, tak aby pozbyć się całkowicie energetyki atomowej oraz… zwiększać udział OZE w miksie energetycznym.

Według Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, łączna zainstalowana moc samych elektrowni wiatrowych w Niemczech pod koniec ubiegłego roku wyniosła ponad 39 GW. Tylko w 2014 roku przybyło farm wiatrowych o łącznej mocy ponad 5 GW, czyli Niemcy wybudowali w ciągu 365 dni farmy o większej mocy, niż ta którą Polska wybudowała przez ostatnie 10 lat. Dzięki energetyce wiatrowej udział OZE w tamtejszym miksie energetycznym w całym 2014 r. wzrósł do poziomu 25,8% (rok wcześniej było to 24,1%), w tym wiatr stanowi ok. 9%. Udział sektora OZE jest większy niż jakiejkolwiek innej technologii i systematycznie rośnie. Aby zrównoważyć tak dynamiczny rozwój generacji rozproszonej z rozwojem sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, Niemcy zdecydowały o nałożeniu administracyjnych limitów na roczny przyrost nowych mocy w OZE. Jednak to ograniczenie oznacza, że wciąż planują 2500 MW nowych mocy w energetyce wiatrowej rocznie.

Przypomnijmy – to ponad połowa tego, co Polska wybudowała do tej pory. Przemysł energetyki wiatrowej w Niemczech będzie też napędzany wymianą funkcjonujących elektrowni na nowe, czyli tzw. repoweringiem. Tylko w 2014 roku zdemontowano 544 turbiny o łącznej mocy 364 MW, a na ich miejsce powstały turbiny o mocy ponad 1000 MW. Według rządowych planów, OZE ma pokrywać 80% zużycia energii elektrycznej. W 2014 r. udział odnawialnych źródeł w konsumpcji energii elektrycznej wyniósł w Niemczech 27,3%. Największy udział miały w tym elektrownie wiatrowe – 52,4TWh, co stanowi 8,6% w miksie energetycznym ( w 2013 r. energetyka wiatrowa stanowiła 8,4%, w 2012 – 8%, w 2011 – 7,6%).

Innym przykładem dużego kraju, o którym często wspomina w swoich artykułach prof. Strupczewski, a który ewidentnie idzie w stronę zwiększania udziału OZE w miksie energetycznym jest Francja. Jeszcze w kampanii wyborczej prezydent Francois Hollande zapowiedział zdecydowane wsparcie dla rozwoju nowych OZE. W tym celu, parlament francuski uchwalił ustawę o transformacji energetycznej, której plany w połowie ubiegłego roku przedstawiła minister Segolene Royal. Ustawa zakłada, że do 2030 roku Francja będzie wytwarzać 40% energii elektrycznej z OZE12, zmniejszy o 30% zużycie paliw kopalnych, dotowane będą samochody elektryczne i efektywność energetyczna.

W kwietniu 2015 r. ogłoszono też we Francji raport zatytułowany „Energetyka w 100% odnawialna do 2050 r.”13. Rządowa, francuska Agencja Ochrony Środowiska i Zarządzania Energią oszacowała w nim potencjał produkcji energii ze wszystkich źródeł odnawialnych. Według jej obliczeń, wynosi on 1.268 TWh, czyli trzykrotność rocznego zapotrzebowania na energię w 2050 r. Tak olbrzymia nadwyżka pozostawia więc duże pole manewru w kwestii rozplanowania geograficznego i rezygnacji z najmniej rentownych lub problematycznych instalacji. Z obliczeń wynika też, że dla konsumenta końcowego niewiele się zmienia. Koszty energii przy zachowaniu 40% udziału OZE są niemal identyczne jak jej koszt przy udziale 100%.

Drugi scenariusz, w którym uwzględnia się m.in. koszt utrzymania sieci, magazynowania energii oraz funkcjonowania wszystkich instalacji, wyceniony został na 50,4 mld euro rocznie, wobec 49,5 mld dla scenariusza 40%.

Raport stawia hipotezę, że „w 2050 roku koszt energii uzyskiwanej z paliw kopalnych bardzo wzrośnie, koszty OZE natomiast znacząco zmaleją” oraz że „miks energetyczny oparty w 100 procentach o odnawialne źródła energii będzie się wiązał z porównywalnymi kosztami do miksu z 40-procentowym udziałem OZE”. Podkreśla się, że w obliczeniach nie uwzględniono zewnętrznych kosztów związanych z utrzymaniem elektrowni jądrowych oraz gospodarowaniem pochodzącymi z nich odpadami. Wiedza o tym, że kwoty te mocno zawyżają cenę energii atomowej nie jest chyba dla nikogo tajemnicą.

Czyżby prof. Strupczewski nie wiedział o tym raporcie, czy może nowa strategia Francji będącej krajem, który opiera się w tej chwili na energetyce jądrowej, ale chce to zmienić i skierować się ku OZE, nie pasuje do hipotezy opublikowanego artykułu? Tak samo nie pasują do niej przywołane przez Pana Profesora przykłady, gdy tylko spojrzy się na nie nieco wnikliwiej. Trafność zaś samej hipotezy pozostawiam do oceny czytelników.

Wojciech Cetnarski, Prezes PSEW

1. „Global Wind Report, Annual Market Update 2014”, Global Wind Economic Council
2. “Boom and Bust. Tracking the Global Coal Plant Pipeline”, Ch. Shearer, N. Ghio, L. Myllyvirta, T. Nace, Coalswarm/Sierra Club, marzec, 2015, http://action.sierraclub.org/site/DocServer/Coal_Tracker_report_final_3-9-15.pdf?docID=17381 
3. http://action.sierraclub.org/site/DocServer/Coal_Tracker_report_final_3-9-15.pdf?docID=17381
4. Bloomberg New Energy Finance, http://www.cleanenergyministerial.org/Portals/2/pdfs/CEM6-BNEF_Pres.pdf?utm_source=Clean+Energy+Ministerial&utm_campaign=17ae66ce7c-Spring_2015_CEM_Newsletter_May2015&utm_medium=email&utm_term=0_c0003c96c6-17ae66ce7c-84278161
5. Raport Najwyższego Urzędu Kontroli Czech nr 14/06
6. Renewable energy progress report, European Commission, http://eur-lex.europa.eu/resource.html?uri=cellar:4f8722ce-1347-11e5-8817-01aa75ed71a1.0001.02/DOC_1&format=PDF
7. http://www.bbc.com/news/science-environment-33261474
8. Red Eléctrica de España http://www.ree.es/en/press-office/press-release/2015/04/demand-electrical-energy-fell-0-2-march
9. http://www.windpowermonthly.com/article/1344007/spain-plans-500mw-wind-auction
10. Renewable energy progress report, European Commission, http://eur-lex.europa.eu/resource.html?uri=cellar:4f8722ce-1347-11e5-8817-01aa75ed71a1.0001.02/DOC_1&format=PDF
11. http://www.brightblue.org.uk/images/greenandresponsible.pdf
12. Recharge, http://www.rechargenews.com/wind/1406672/france-passes-law-enshrining-40-percent-renewable-power-goal
13. http://www.ademe.fr/sites/default/files/assets/documents/rapport100enr_comite.pdf