"Ustawę o OZE skonstruowano tak, aby wspierać koncerny energetyczne"

"Ustawę o OZE skonstruowano tak, aby wspierać koncerny energetyczne"
Greenpeace Italia, flickr cc-by-2.0

{więcej}W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” sprawę ustawy o OZE komentuje Anna Ogniewska odpowiedzialna za kwestię zielonej energii w Greenpeace oraz Paweł Smoleń, szef Eurocoal – organizacji skupiającej lobby węglowe. 

Anna Ogniewska zauważa na łamach „Gazety Wyborczej”, że projekt ustawy o OZE będzie wspierać przede wszystkim duże koncerny energetyczne – w tym dzięki podtrzymaniu dopłat do instalacji współspalania węgla z biomasą. 

– Takie elektrownie będą mogły zachować pełne wsparcie, gdy zbudują osobne podajniki na biomasę i węgiel. Takie pseudo zielone elektrownie na pewno wyprodukują tańszy prąd i to te firmy wygrają zapowiedziane w ustawie rządowe aukcje. Bo przecież jedynym kryterium ma być jak najniższa cena. Mniejsze, prawdziwie ekologiczne instalacje będą bez szans – mówi na łamach „GW” przedstawicielka Greenpeace. 

REKLAMA

Zdaniem Anny Ogniewskiej, przy zachowaniu wsparcia dla dużej energetyki ustawa o OZE nie da natomiast szans na rozwój energetyki prosumenckiej, który mógłby skutkować powstaniem tysięcy miejsc pracy. Rozwój małoskalowej energetyki odnawialnej – zdaniem przedstawicielki Greenpeace – jest blokowany m.in. poprzez ustanowienie ceny sprzedaży energii z instalacji prosumenckich na poziomie 80% ceny hurtowej.

REKLAMA

Anna Ogniewska odnosi się także do ostatnich zmian w niemieckiej ustawie o OZE mających na celu ograniczenie wsparcia dla producentów zielonej energii. – Moim zdaniem oznacza to tylko, tyle, że niemiecki sektor energii odnawialnej jest już na tyle rozwinięty, że potrzebuje coraz mniej rządowego wsparcia – mówi na łamach „GW” reprezentantka Greenpeace. 

„Gazeta Wyborcza” cytuje również  Pawła Smolenia,szefa Europejskiego Stowarzyszenia Producentów i Importerów Węgla Kamiennego i Brunatnego EUROCOAL, którego zdaniem powinno się stawiać na OZE, jednak źródła odnawialne nie rozwiążą wszystkich problemów energetyki i jeszcze długo będzie trzeba wspierać je energetyką tradycyjną. 

– Energetyka odnawialna ma sens. Dzięki niej na przykład wystarczy nam na dłużej tego węgla, który mamy pod ziemią, a bez którego systemy energetyczne większości państw UE nie są w stanie funkcjonować jeszcze przez wiele dziesięcioleci z braku alternatywy technicznej. Trudno jednak znacząco zrezygnować ze źródeł konwencjonalnych, które mają jedną zasadniczą przewagę. Produkują o każdej porze dnia i roku – czyli wtedy kiedy odbiorcy i system tego potrzebują. Źródła, które nie emitują CO2, takie jak turbiny wiatrowe, czy ogniwa fotowoltaiczne dają prąd wtedy kiedy wieje wiatr, albo kiedy świeci słońce i wymagają wsparcia systemu i elektrowni konwencjonalnych – mówi na łamach „GW” Paweł Smoleń i dodaje, że ze względu na możliwą ciągłość produkcji wśród technologii OZE w naszym kraju uprzywilejowaną pozycję powinna mieć energetyka biomasowa. 

Szef Eurocoal komentuje też kwestię rozwoju źródeł prosumenckich i sprawę ponoszenia kosztów utrzymania sieci przez prosumentów. – Uważam, że posiadanie własnych źródeł wytwarzania energii i dorabianie sobie na jej sprzedaży do sieci to niezły pomysł i to będzie się nieuchronnie rozwijało – to ludzie chcą mieć. Pamiętajmy jednak, że do tego potrzebne są nowe, lepsze sieci dystrybucyjne i systemy zarządzania takimi źródłami – to wydatki firm dystrybucyjnych, w których zwykle prosumenci nie partycypują. To istotny, a często pomijany czynnik w dyskusjach „ile się za taki prąd należy” – przekonuje Paweł Smoleń. 

gramwzielone.pl