Magazyny pomogą sieciom, ale zabiorą część zysków operatorom [wywiad]

Magazyny pomogą sieciom, ale zabiorą część zysków operatorom [wywiad]
Kai-Philipp Kairies / Clean Energy Wire, CC BY 4.0
REKLAMA

Niemiecki boom w obszarze domowych magazynów energii ma gruntowny wpływ na Energiewende, mówi Kai-Philipp Kairies, dyrektor ds. doradztwa technicznego na uniwersytecie RWTH w Aachen, czyli na jednej z największych technicznych uczelni w Niemczech. Dzięki bateriom można uniknąć drogich modernizacji sieci, jednak z drugiej strony skonsumują one część zysków operatorów, wskazuje Kairies, który kierował wcześniej jednostką bateryjnych magazynów energii na RWTH, a następnie wykładał na uniwersytecie UCLA w Los Angeles. W wywiadzie dla Clean Energy Wire zapewnia ponadto, że nie warto czekać na skok w technologii baterii.

Clean Energy Wire: – Domowe magazyny energii stają się w Niemczech coraz popularniejsze. W tym tygodniu przekroczono granicę 100 tysięcy zainstalowanych baterii. Jak ocenia Pan ten boom?

Kai-Philipp Kairies: – Baterie litowo-jonowe są na rynku dopiero od lat 90. Ta technologia rozwijała się głównie w sektorze elektroniki konsumenckiej. Dzisiaj nie można sobie wyobrazić bez nich nowoczesnych telefonów czy tabletów. Postęp technologiczny i spadek cen baterii był możliwy dzięki temu ogromnemu rynkowi, który otworzył dla nich nowe zastosowania. Jeszcze pięć la temu domowe magazyny energii były niszą. Były domeną niektórych majsterkowiczów, którzy budowali w swoich garażach baterie ołowiowe, ponieważ chcieli uniezależnić się od koncernów energetycznych.

Dzisiaj, co drugi system fotowoltaiczny w Niemczech jest sprzedawany razem z bateriami. W Bawarii to nawet 9 na 10 instalacji – prawdopodobnie dlatego, że ten region jest stosunkowo bogaty, ale także dlatego, że jest tam większa potrzeba niezależności.

Czy ceny baterii spadły już tak bardzo, aby ich eksploatacja była opłacalna?

– Systemy fotowoltaiczne stały się w Niemczech popularną lokatą kapitału i nadal oferują atrakcyjne stopy zwrotu. Dodanie baterii zwiększa koszty systemu, z drugiej strony obniżając rachunki za energię. Jednak w większości przypadków dodanie baterii nie zwiększa rentowności całego systemu, nawet w sprzyjających warunkach. Jeśli przyjmiemy 15-letni okres funkcjonowania, dobre parametry i zachęty finansowe, możemy w najlepszym przypadku wyjść na zero. W większości przypadków dodanie baterii redukuje rentowność, powiedzmy z 7 proc. osiąganych wyłącznie dla systemu PV do około 3 proc.

Nasze badania pokazują, że najważniejszą motywacja stojąca za zakupem baterii to ogólne zainteresowanie taką technologią oraz chęć włączenia się w transformację energetyczną. Oszczędności nie są na pierwszym miejscu. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi tego rynku była wolniejsza dynamika rozwoju rynku fotowoltaicznego w ostatnich latach. Firma instalacyjna może zwiększyć swoje wyniki, sprzedając fotowoltaikę razem z bateriami. Dla wielu z nich baterie stały się kluczowe w kontekście przetrwania na ekstremalnie regulowanym rynku.

Jaki będzie efekt gwałtownego rozwoju rynku baterii na niemiecką transformację energetyczną?

– Domowe magazyny energii obniżają koszty transformacji energetycznej, ponieważ redukują ilość energii słonecznej, która trafia do sieci. Zbyt wiele paneli fotowoltaicznych w jednym miejscu zwiększa koszty sieci, ponieważ produkują one energię dokładnie w tym samym czasie, co może powodować konieczność jej rozbudowy. Baterie – za które płacą poszczególne osoby, a nie wszyscy odbiorcy – łagodzą szczyty generacji, co oznacza, że można zainstalować więcej systemów fotowoltaicznych na danym odcinku sieci.

Jednak rozwój baterii to zła wiadomość dla firm działających w obszarze sprzedaży energii. Gospodarstwa domowe osiągają dzięki bateriom niezależność na poziomie 70 proc. Tak więc zakład energetyczny zamiast jednego klienta ma już tylko 0,3 klienta.

Jeśli gospodarstwa domowe nadal będą inwestować w magazyny, firmy energetyczne będą mieć kłopoty, zwłaszcza, że biznes sprzedaży energii charakteryzują duże stałe koszty. Szczególnie miejskie firmy energetyczne są zależne od klientów, którzy teraz kupują magazyny energii.

Część dużych zakładów energetycznych, jak EnBW, który przejął producenta baterii Senec, teraz samemu sprzedaje magazyny energii z prostego powodu – nie mogą sobie pozwolić na utratę klientów. Są dwa powody dla firm energetycznych – magazyny energii są sexy, co jest istotne dla budowy marki, a także uwiarygadnia mniejsze firmy. Po drugie, magazyny kupują ludzie, których firmy energetyczne chcą mieć wśród swoich klientów. Są z reguły bogatsi i są idealistami, co oznacza, że dodatkowo można im oferować kolejne usługi, takie jak relatywnie wyższa taryfa na lokalną energię ze źródeł odnawialnych. Będą to w końcu pierwsi właściciele samochodów elektrycznych, co powiększy ich zapotrzebowanie na energię i co może ich wkrótce skłonić do zakupu domowej stacji ładowania.

Czy stawiając na baterie, jednocześnie zaniedbujemy inne opcje, aby uczynić system energetyczny bardziej elastycznym?

– W Niemczech mamy do czynienia ze strukturalnym zaniedbaniem elastyczności, ponieważ rząd wstrzymuje się z reformą zasad opodatkowania różnych form energii. To co najmniej rażące zaniedbanie, ponieważ każdy wie, że elektryfikacja ciepła czy transportu (red. gramwzielone.pl: ta koncepcja w Niemczech ma już swoje określenie tzw. Sektorkopplung) nigdy nie zadziała, jeśli różnica pomiędzy cenami energii elektrycznej i cenami ciepła czy gazu utrzyma się na poziomie jak 1 do 4 czy 1 do 5.

Obecnie odbiorcy detaliczni w Niemczech płacą za prąd ok. 30 eurocentów za kWh, ale już tylko ok. 6 eurocentów za gaz czy ciepło. Z technicznego punktu widzenia przekształcenie jednej formy energii w drugą jest łatwe. Jednak regulacje czynią to ekonomicznie niemożliwym, ponieważ traci się dużą wartość przekształcając energię elektryczną np. w gaz. Wysokie ceny energii elektrycznej to duża bariera w elektryfikacji innych sektorów.

Potrzebujemy zdywersyfikowanego miksu opcji dających elastyczność systemu, aby integrować z nim źródła odnawialne. To mogą być dodatkowe linie elektroenergetyczne czy ograniczanie generacji z OZE, które jest często najtańszą opcją – nawet jeśli niektórym trudno jest zaakceptować, że marnowanie energii może być tańsze niż budowanie nowych linii. Magazynowanie to kolejna opcja i tutaj powstaje pytanie, czy chcemy gromadzić energię na krótkie okresy w bateriach czy na dłużej – wykorzystując technologię power-to-gas.

Uelastycznienie popytu to kolejne rozwiązanie, ale uważam, że nie możemy nadmiernie na nim polegać. To może zadziałać w przypadku wysoce zautomatyzowanego producenta stali, który stworzy wirtualną elektrownię, ale już nie w przypadku małych i średnich firm mającymi do czynienia z wieloma innym problemami.

Magazynowanie konkuruje z innymi formami elastyczności, które są z reguły tańsze. Dla przykładu, rozbudowa sieci jest niemal zawsze tańsza i często jest to lepsze rozwiązanie z technicznego punktu widzenia, jednak nie możemy budować sieci wszędzie, gdzie nam się to podoba. Jeśli walczymy o budowę sieci w sądach przez 20 lat, realne jest, że koszt takich projektów przekroczy koszt magazynów – to rozpacz dla inżynierów, którzy chcą budować to, co ma techniczny sens. Jednak tak działa świat.

Czy pokusi się Pan o prognozę, jak magazynowanie będzie rozwijać się do roku 2050?

– To w dużej mierze będzie zależeć od regulacji. Jak wspomniałem, przyszłe podatki i opłaty będą decydujące. Wysoka cena energii to zachęta, aby magazyny energii budować już dzisiaj. Duży spadek cen prądu może być dobry w kontekście elektryfikacji innych sektorów energii, jednak równie dobrze może zabić w ten sposób magazynowanie. Kilka stosunkowo niewielkich zmian w regulacjach dla rynku elektroenergetycznego może sprawić, że ten rynek zniknie. To będzie wymagało balansowania – z jednej strony musimy umożliwić elektryfikację sektorów, ale z drugiej strony nie chcemy zniszczyć całego przemysłu magazynowania w ciągu jednego dnia. Alternatywa to wprowadzenie elastycznych cen energii kształtowanych przez podaż, co może dać impuls rynkowi domowych magazynów energii.

Dodatkowo rynek może napędzać wygasanie pierwszych taryf gwarantowanych dla fotowoltaiki, co będzie następować na początku przyszłej dekady. Te systemy fotowoltaiczne będą wówczas otrzymywać prawdopodobnie mniej niż 3 eurocenty za kWh energii wprowadzanej do sieci, co czyni lokalne magazynowanie energii słonecznej bardzo atrakcyjną propozycją nawet przy dzisiejszych cenach tych urządzeń.

Jak ocenić pojawiające się regularnie nagłówki w mediach, które wieszczą nadejście skoku w parametrach magazynowania dzięki wprowadzeniu baterii bazujących na stałym elektrolicie, co ma podwoić zasięg samochodów elektrycznych?

– Nagłówki o nowych super bateriach pojawiają się co najmniej od dekady. Dotyczą głównie mało znanych firm lub instytutów, które dzięki zainteresowaniu tematem baterii chcą zdobyć fundusze.

Baterie muszą spełnić szereg kryteriów – cenę, gęstość energii, żywotność, bezpieczeństwo, zdolność szybkiego ładowania, stabilność termalną i inne. Niemal za każdym razem, gdy czytasz sensacyjne doniesienia, że daną baterię udało się zoptymalizować w danym obszarze, to nie jest ona dostosowana do praktycznych aplikacji. Na przykład możliwe jest naładowanie baterii w kilka sekund, ale możesz to zrobić tylko pięć razy, bo później bateria się psuje. Jednak te informacje są publikowane i zawsze znajdą się dziennikarze podchwytujący temat.

W zasadzie obserwujemy jedynie stopniowy progres od jednej generacji baterii do następnej dwa lata później. Baterie ze stałym elektrolitem mają wiele problemów, co oznacza, że ich seryjna produkcja jest jeszcze odległa – kto wie, może nastąpi to w ciągu dziesięciu lat.

Jednak nie zapominajmy, że obecne baterie litowo-jonowe działają w wielu sektorach, a przełom technologiczny będzie wymagać zupełnie nowego łańcucha dostaw i zmian we wszystkich aplikacjach. To główna bariera. Jest wiele lepszych technologii niż to, co przyjęło się na rynku – ale się przyjęło i kropka. Doceńmy rynkową inercję.  

Clean Energy Wire, CC BY 4.0

red. gramwzielone.pl

redakcja@gramwzielone.pl


© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy Gramwzielone.pl Sp. z o.o.

Zobacz również

Komentarze (20)

* Dodanie komentarza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu
MojaPV |
Dwa cytaty: "Jeśli przyjmiemy 15-letni okres funkcjonowania, dobre parametry i zachęty finansowe, możemy w najlepszym przypadku wyjść na zero" i ""Tak więc zakład energetyczny zamiast jednego klienta ma już tylko 0,3 klienta.". Jaki jest efekt końcowy zestawienia tych dwóch zjawisk? Skoro magazyn pogarsza rentowność instalacji PV a ZE zabiera 0,7 klienta to: a) użytkownik nie zyskuje nic, b) ZE musi obciążyć częścią kosztu innych uzytkowników (nie posiadajacych magazynu) - ekonomiczny bezsens.
bsboss |
A gdyby tak ZE docenił posiadanie stalego klienta, wywiązał się z umowy i zapewniał właściwe parametry sieci, a nie tylko dokładać kolejne opłaty nie związane ze zużyciem energii, no i nagminne nadużycie monopolisty jakie stosują to oczywiście sprzedaż mocy większą niż moc podzespołów które tę moc przetwarzają (zasada nierównoczesnosci), to wszystko nie jest realne, dla tego ZE tracą klienta
Taka prawda |
,,Jaki jest efekt końcowy zestawienia tych dwóch zjawisk? Skoro magazyn pogarsza rentowność instalacji PV a ZE zabiera 0,7 klienta to: a) użytkownik nie zyskuje nic, b) ZE musi obciążyć częścią kosztu innych uzytkowników (nie posiadajacych magazynu)"- po pierwsze to bardzo dobrze,że pomimo pogorszenia rentowności PV rośnie udział magazynów Prosumenckich bowiem dzięki temu ,,zakład energetyczny" traci klientów co spowoduje rozwój rynku w ten sposób, że ta grupa monopolistów (ZE) zostanie ZMUSZONA do zaczęcia liczenia się zamiast olewania swych klientów, zmuszona do redukowania zamiast jak dziś generacji wielu zbędnych (np. tworzenie Spółek córek by sługi PiS miały stanowiska) kosztów dziś po chamsku finansowanych z kieszeni odbiorców końcowych;po wtóre-użytkownik zyskuje warunki do zmiany uwarunkowań ekonomicznych i prawnych w celu zmiany treści Ustawy Prawo Energetyczne i uznania go w prawach na równi z ,,zakładem energetycznym" który w obecnej formie służy sam sobie zamiast gospodarce narodowej i Kowalskim;tercjo-to dobrze że działający na swych klientach w dzisiejszych uwarunkowańiach ZE obciąży wywołaną przez siebie patologią olewania zwykłych ludzi pozostałych baranów, którzy dziś w narzucony im sposób finansują tę patologię-przy czym nie ma tutaj jakiejkolwiek zmiany po nadejściu ery magazynów energii bo ZE od 50 lat niczego nie robił lecz nie szystko ,,przerzucał na klienta" i mentalnie nie zamierza przyjąć innych dostępnych modeli finansowych. Będzie przerzucał, do czasu gdy inne sprawniejsze rynkowo podmioty nie przejmą znacznej części jego dzisiejszych ról
Taka prawda |
Ale nie będziemy cię szkolić moja, bo ty widzisz energetykę w horyzoncie roku, dwu. My widzimy w horyzoncie 25 lat a w tym kontekście krótkoterminowe koszty w pewnych segmentach muszą (i mają) wzrosnąć by wymusić, wygenerować, doprowadzić do zmiany i przeważnie szali dla ewolucji z (jak dzisiaj) ,,spalam i truję bo tylko to potrafię a nie imię i nie chcę naumieć się innego) na model ,,nie spałam" bo nauczyłem się tanio robić energię inaczej. Nie ma dyskusji, że ekonomicznie dostępne paliwa kopalne są na ukończeniu, nie ma dyskusji, że gdy jedziesz ze mną w autobusie i poradzisz mi prosto w nos swymi gazami bo tak ci wygodnie (choć mógłbyś mnie traktować inaczej) h to mam prawo wyprosić cię z autobusu bo nie muszę wdychać ,,twojej kultury".
MojaPV |
@Taka prawda Twoja logika brzmi trochę na zasadzie "na złość mamie odmrożę sobie uszy" :). Ok To jest Twoja sprawa, że będziesz do wszystkiego mieszał PiS i swoje polityczne kompleksy. Wiesz, ja bym nawet w jakims zakresie uznał Twój punkt widzenia ale on jest skrajnie utopijny. Mógłby się sprawdzić gdyby np. 80% odbiorców (łącznie indywidualnych i komercyjnych) była samowystarczalna energetycznie. Tak nie będzie. Z prostego powodu - koszty. Teksty o wydalaniu gazów w autobusie zostawię bez komentarza bo są kompletnie od czapy. A najbardziej spodobał mi się kawałek: ekonomicznie dostępne paliwa kopalne są na ukończeniu :) - z jakiego powodu tak uważasz?
xx |
@Taka prawda Jak wejdą magazyny na poważnie i będzie można myśleć o offgrid to big energy zrozumie, że oligopol właśnie się skończył. Nawet jeśli zwrot ma trwać 15 lat. Pojawią się usługi abonamentowe na wynajem systemu. Wszystko poza big energy. Do tego spadnie poziom smogu. A środkowy palec w kierunku big energy to będzie jak "truskawka na torcie" (jak mawia taki jeden co fajki z Reichu woził) :)
MojaPV |
Ludzie, Wy wczytajcie się w to co ten koleś z wywiadu mówi :) naprawdę polecam. Ja czasem mam wrażenie, że czytanie ze zrozumieniem tekstu to jest naprawdę ciężka rzecz dla niektórych. Wy widzicie (i piszecie) w 1d a ten koleś przedstawia sprawę w 3d :) żeby tak porównać
MojaPV |
Bardzo fajny tekst swoją drogą
prosument |
Moja..., a do tego się nie odbierzesz?: "bsboss | 2018-08-31 13:03:30 A gdyby tak ZE docenił posiadanie stalego klienta, wywiązał się z umowy i zapewniał właściwe parametry sieci, a nie tylko dokładać kolejne opłaty nie związane ze zużyciem energii, no i nagminne nadużycie monopolisty jakie stosują to oczywiście sprzedaż mocy większą niż moc podzespołów które tę moc przetwarzają (zasada nierównoczesnosci), to wszystko nie jest realne, dla tego ZE tracą klienta" tu przemilczales patologie ZE ?
oo |
MojaPV dzisiaj gada ludzkim głosem :). Wczytałem się w ten tekst i widzę, że nawet w Niemczech drogie systemy bateryjne zbliżają się do ekonomicznego uzasadnienia użytkowania. Sam dobrze wiesz, że cena baterii (akumulatorów jak niektórzy wolą po staremu) spada systematycznie co rok. Poziom spodków to około 15% rocznie. Tak więc, za rok nie będzie już nawet minimalnej dyskusji o opłacalności. Tylko, że z punku widzenia konsumenta, to nie tylko bezpośrednia opłacalność jest argumentem. Zapewne taniej by było mieć w domu jedno wybetonowane pomieszczenie i kawał węża z wodą, ale jednak budujemy sobie łazienki i wymyślne prysznice i wanny. Systemy bateryjne dają niezależność, to samo w sobie ma wartość. Jeśli dzisiaj nie muszę za wiele dołożyć, aby mieć swoje i niezależne od ZE, to w całkowicie uzasadniony sposób podejmuję taką decyzje. I tak właśnie zrobiło już 100.000 Niemieckich rodzin. Tego trendu nie zatrzymasz, co szczególnie widać po Australii.
oo |
@MojaPV, w drugim poście o przechodzeniu na niezależność cieplną. Tutaj w artykule, ten zapewne mądry człowiek, porównał cenę detaliczną prądu z ceną gazu ( 30 do 6 ). Robienie takiego porównania w kontekście własnej generacji prądu jest oczywistym błędem. Cena 30 centów za 1kWh zawiera wszystkie opłaty, podatki i haracze (tak samo jak gaz), ale człowiek wyprodukuje sobie sam ten prąd i jego obchodzi jedynie koszt amortyzacji PV. Chyba uczciwie mogę przyjąć, że koszt 1 kWh z własnej produkcji nie powinien przekroczyć 10 centów. Dokładając do tego pompę ciepła, mamy cenę wytworzenia ciepła na poziomie 3 centów, czyli połowę tego co gaz. Wiadomo, że urządzenia kosztują, ale na poziomie małej wspólnoty mieszkaniowej opłaca się to także w Polsce. Sami (25 mieszkań), realizujemy taki projekt. pzdr
alladyn-solar-batt |
Takie wyliczenia były dokonane w PGE. Uwzględniały ekonomikę PGE wytwarzanie i PGE dystrybucja. PGE wytwarzanie jest w nieco gorszej sytuacji. Ich dochody a zatem płynność finansowa rok do roku jest dziś na bardzo złym poziomie. Stąd po pierwsze to Oni właśnie byli pierwszym inicjatorem, postulatorem i najsilniejszą grupą na usługi na rząd RP by natychmiastowo tj. w krótkim czasie uruchomić podatek-dotacjé zwaną ,,rynkiem mocy". Minimalny obecnie poziom zyskowności na wytwarzaniu w PGE wskazuje, że utrata rynku zbytu (klienci i odbiorcy indywidualni) oraz brak wpływów że sprzedaży już na poziomie 5,8% w 2020 roku przy obecnej skali wzrostu kosztów wytworzenia spowoduje utratę dodatniego bilansu przychodów w skali roku do roku, zaś w skali kolejnych (licząc od 2019 r) 5-ciu lat może grozić utratą płynności finansowej tego segmentu.W o wiele lepszej (teoretycznie) sytuacji jest PGE dystrybucja, którego dzisiejsza skala zysków z działalności podstawowej jest znacząco większa- stąd dla wywołania w/w perturbacji finansowych Dystrybucja musiałaby utracič niemal 13% klientów. W Polsce realne jest by w krótkim horyzoncie czasowym (5 lat) 16% odbiorców pokrywało ponad 70 % rocznego zapotrzebowania na energię elektryczną z własnych instalacji PV. O ile jedną trzecią z nich nabyłaby magazyny energii znakomicie poprawiając autokonsumpcję lub całkowicie udostępniając sobie zbilansowanie potrzeb przez 8 miesięcy w roku (niemożliwe jest całoroczne zbilansowanie potrzeb wyłącznie z PV bez wsparcia kogeneracji) to dla PGE wytwarzanie oznacza to bilansowo teoretycznie utratę zysków ze zbytu energii odbierającą przychody niezbędne dla dodatniego bilansu rok do roku. Ta sytuacja teoretycznie NIE stwarza takiego skutku dla (przy utrzymaniu dzisiejszych marż z dystrybucji i opłat stałych przy czym te drugie wymagałyby waloryzacji o wskaźniki inflacyjne) dodatniego bilansu PGE dystrybucja. Jak wspomniano - teoretycznie tj. przy dzisiejszej skali nakładu na utrzymanie sieci dystrybucji. Skądinąd wiadomo, że dzisiejsza struktura finansowania inwestycji w majątek sieciowy to dla nas toruńskiego segmentu 110kV pieniądze w 35% z kasy UE. Jednak w budżecie UE na 2020 r programowo od lat NIE PLANOWANO dalszego inwestowania na dotychczasowych poziomach w infrastrukturę na wschodzie, w tym w Polsce.Prognozy nie są optymistyczne a szacuje się,że finansowanie projektów sieciowych w Polsce spadnie o 2/3 o ile wobec postawy polskich władz w sprawie praworządności nie zostanie całkowicie wstrzymane.....Wobec powyższego dziś ,,pominięte" w częšci finansowanej przez UE własne wydatki inwestycyjne nawet przy obecnej skali modernizowanych linki dystrybucji oraz przy utracie tylko 13% klientów przeważyły by szalę finansowej samowystarczalności PGE Dystrybucja.
alladyn-solar-batt |
,,Skądinąd wiadomo, że dzisiejsza struktura finansowania inwestycji w majątek sieciowy to dla PGE dystrybucja i segmentu 110kV pieniądze w 35% z kasy UE"
alladyn-solar-batt |
Zatem biorąc pod uwagę powyższe, oraz fakt, że fiaskiem zakończy się próba zakupu koła ratunkowego dla PGE jakim mogła być Polenergia jak też konieczność radykalnego począwszy od 2020 r wzrostu nakładów inwestycyjnych na reelektryfikację części majątku dystrybucyjnego, wybudowanie po raz pierwszy nowego majątku (patrz ubogą infrastruktura tzw. ściany wschodniej) wskazują, że mimo wzrostu wolumenu sprzedaży (patrz przyrost zapotrzebowania) przychody radykalnie rozmijają się po 2020 z kosztami w dystrybucji. Zadajmy publiczne pytanie: czy po osiągnięciu grid-parity (koniec 2020 r), wobec dalszego spadku kosztu nabycia PV oraz magazynów energii wywołanych efektem skali (ten dopiero przyspiesza) rynek OZE w zakresie utraty przez dzisiejszych monopolistów klienteli się zatrzyma? Stawiam kasztany przeciw dolarów - że nie.
alladyn-solar-batt |
Monopol ,,przycwanił" liczæc, że opłat za emisję CO2 na dziś znanym poziomie nie będzie. Postawili w 2013 roku na ,,złego konia" tj. na nie budowanie własnego PV wielkoskalowego, przy równoczesnym blokowaniu PV Prosumenckich. Teraz opłaty za CO2 zeżrą im gro zysków tam gdzie zyski zostaną wypracowane, bo ten drobiazg nie jest wcale pewny. Każde załamanie klimatu makroekonomicznego wywinduje w górę ceny zakupu węgla którego importu wyeliminować nie możemy (krajowy już jest droższy a relatywnie jego ceny będą rosły szybciej niż przywiezionego zza granicy). Mogli ,, zaoszczędzić na rocznym bilansowej redukcji wytwarzania z jednostek pracujących na węglu poprzez opłaty uniknięto za CO2 budując intensywnie od 2015 duże farmy PV oraz budując rezerwë szczytowo-pompową dla poprawy dobowego bilansu dla nie wykorzystanej generacji w nocnej dolinie, ale.....przecwanili. Nie kiwnęli palcem . Strzał w stopę. To dlatego teraz by nie padł w Polsce monopol górniczo-hutnicza (na którego przemianę za własne pieniądze Sułtan z Nowogrodzkiej nie ma kasy) wymyślił opcję ,,Polexit". Pozwoliłoby to energetyce ,,urwać się od zobowiązań klimatycznych, stworzyć warunki do negocjowania specjalnego potraktowania Polski na międzynarodowej arenie energetycznej, pozwoliłoby na dokończenie budowy Dyktatury Konstytucyjnej w oparciu i para demokratyczne mechanizmy wyborcze. Czas sprzyja takiemu ruchowi - fundusze z UE zasadniczo się kończą, kolejne wybory do polskiego parlamentu tuż tuż.Kto sięga po władzę nad energetyką i sądami własnego państwa - ten jest dyktatorem absolutnym. Z każdej strony (ekonomicznie, prawnie, monopolistyczne) trzyma Kowalskiego ,,za pysk". Trzeba złapać za pysk jeszcze rolników - zanim powstaną przeciw kaczystowskie bo to nastąpi w 2020 gdy równocześnie koszty produkcji na wsi poszybują (to już wystartowało) ale znikną dopłaty bezpośrednie do hektara z UE. Konstytucyjnie Wojska na rolników wyprowadźić nie wypada, wojskowi dowódcy prawdopodobnie by na to nie poszli, ale (stąd były potrzebne) pułki OT (nie podległe bezpośrednio MON) można by użyć by utrzymywać władzę a protesty rolnicze stłumić b. prędko.
alladyn-solar-batt |
Bez urazy ,, chamy ze wsi" (Sułtan ma poglædy wzorowane w części na Piłsudskim, częściowo czerpie wzorce z ,,cudu politycznego " jakim w zakresie polityki społecznej i socjalnej był rozwój przedwojennych Niemiec) to mogli VIA PSL współrządzić Polską za znienawidzonego PO. Sułtan jednak do tego nie dopuści. Plan ,,A"-zdobyć samorządy. Gdyby nie wypaliło- odbierze się władzę samorządowi lokalnemu poprzez zmiany w prawie administracyjnym oraz zmiany w strukturze finansowania (dopłat centralnych) na celowe fundusze samorządowe - jak wiadomo 92% gmin w Polsce nie jest samowystarczalna finansowo....Bëdzie jak z sądamih także i ,,chamy ze wsi" będą na pasku władz Komitetu Centralnego. Przywódca jest tylko jeden.
alladyn-solar-batt |
Jedyne co mogłoby nie pójść (bo na dokończenie tego planu potrzebna druga kadencja) to przegrana w wyborach parlamentarnych, ale zmiany w prawie wyborczym, w ,, organizacji" procesu wyborczego, przejęcie mediów poprzez częšciowæ nacjonalizację + w razie potrzeby oszustwo wyborcze winny dopełnić dzieła. Drugie zagrożenie to ogólnoświatowy kryzys gospodarczy na miarę tego sprzed niemal 10 lat - wówczas trzeba byłoby ciąć programy socjalne i pojechač w nadmierny deficyt budżetowy.
alladyn-solar-batt |
Tym przejmuje się Sułtan- skąd weźmie prąd? Nie istotne. Już dziś po wsiach co przezorniejsi mający po kilka ha ponownie kupują konie. Po rządach obecnej ekipy zobaczymy orke konną zamiast zmechanizowanej. O ile możliwe jest zastąpienie samochodów osobowych z silnikami benzynowymi i diesla w jakiejś części elektrycznymi, o tyle niech ktoś spróbuje skutecznie zastąpić diesla w ciągniku przy orce. Za moment PiS podniesie (tuż przed wyborami samorządowymi) dopłaty do ,,paliwa rolniczego", ale ta jednorazowa manipulacja kiełbasą wyborczą nie zniweluje wzrostu krajowych cen diesla.
OSD |
alladyn-solar-batt czy ty coś brałeś, że takie bzdury piszesz np. o polexit. Daj spokój. Weź coś na głowę.
Rt |
Co to takigo stabilność termalna? Może termiczna? A może coś o termach miało być...?

Giełda OZE

Sprzedam miejscówkę pod Vestasa V80

Sprzedam miejscówkę pod Vestasa V80. czytaj dalej...

Pozwolenie na budowę 2x Enercon e-53 - suwalskie

Witam Sprzedam projekt farmy wiatrowej o mocy 1,6MW, wraz z pozwoleniem na budowę. Dwie turbiny Ener czytaj dalej...

Sprzedam projekt pozwolenie na budowę turbiny wiatrowej 1MW

Sprzedam gotowy projekt,pozwolenie na budowę turbiny wiatrowej 1 MW wraz z przyłączem energetycznym. czytaj dalej...